piątek, 9 września 2016

"Łowca snów", Lisa McMann.

Zapraszam na recenzję.

Autor: Lisa McMann
Tytuł: Sen (org. Wake)
Data wydania: marzec 2008 (w Polsce 2010)
Liczba stron: 240
Tytuł: Mgła (org. Fade)
Data wydania: luty 2009 (w Polsce 2010)
Liczba stron: 256
Tytuł: Koniec (org. Gone)
Data wydania: luty 2010 (w Polsce 2010)
Liczba stron: 256
Wydawnictwo: Amber
Gatunek: YA, Science Fiction, Romans, Kryminał
Język oryginału: Angielski
Tom serii: 1,2,3/3

Lisa McMann jest autorka wielu fantastycznych serii, skierowanych głównie do młodzieży. Jak dotąd, żadna oprócz powyższej nie została wydana w Polsce.

Trylogia opowiada o Janie, bardzo przeciętnej nastolatce, mieszkającej samotnie z matką w tej gorszej części miasta. Jednak dziewczyna skrywa pewien sekret - niekontrolowanie odwiedza sny innych ludzi. I to z grubsza na tym opiera się fabuła serii, nie polecam czytania opisu z tyłu okładek, bo to co się tam znajduje nie ma nic wspólnego z treścią książek.

Te powieści są bardzo krótkie, małe formatu i mają niewiele tekstu na stronie - przez to czytało się je bardzo szybko, na jeden raz. Niestety styl jakim zostały napisane pozostawia wiele do życzenia. Momentami czułam się jakbym czytała podręcznik. Narracja jest dosyć pusta i bezosobowa, autorka po prostu opisuje. Ale nie są to szczegółowe barwne opisy. Są to raczej zdania w stylu "Janie wychodzi z domu", "Janie jedzie do szkoły".... i tak przez trzy tomy, same fakty.

Ponadto tekst podzielony jest na to co dzieje się w rzeczywistości i to co dzieje się we śnie (inny rozmiar i rodzaj czcionki; bardziej ściśnięty tekst). Ale w pewnych momentach wydarzenia na jawie i we śnie zaczynają się mieszać, przez co wcześniej wymieniony zabieg traci sens.

Wbrew pozorom o wyglądzie bohaterów dowiadujemy się dosyć dużo - sylwetka, twarz, fryzura są dobrze opisane. W przypadku głównych bohaterów jest też sporo o ich uczuciach i motywach jakie nimi kierują.

Jednak po przeczytaniu tej trzytomowej serii zadaję sobie pytanie: po co to było? Niby cały czas coś się dzieje, są wątki główne dla każdej książki i poboczne ciągnące się przez całą trylogię. Ale po przeczytaniu zakończenia w sumie nic nowego się nie dowiadujemy, nie ma żadnego zaskoczenia, poruszenia. Nie czujemy się związani z postaciami ani z historią. Właśnie tego typu książek nie znoszę. Takich, gdy po przeczytaniu ostatniego zdania uświadamiam sobie, że były one o niczym i wiem, że nie wniosły nic do mojego życia.

Moja ocena dla tej pozycji to 5/10. Jako pojedyncze książki to nawet niezłe historie, ale jako seria nie współgrają ze sobą. Jest to lektura dla mało wymagających czytelników.

Czytaliście tę trylogię?

2 komentarze:

  1. Czytałam tę trylogię wieki temu i pamiętam, że byłam nią mega zaskoczona. Przeczytałam całość w niecałe dwa dni, a wtedy to dla mnie był wielki wyczyn. Bardzo mi się podobała w tamtym momencie i do dziś o niej pamiętam, ale patrząc z perspektywy czasu, pewnie by mi już nie przypadła do gustu dziś tak jak wtedy. Szkoda, że tobie się nie spodobała, bo ja ją naprawdę miło wspominam

    Pozdrawiam
    https://toreador-nottoread.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie tyle, że mi się nie podobała, a raczej nie porwała mnie. Może to być też wina tego, ze na tle innych czytanych przeze mnie książek ta wypada bardzo słabo, jako początkujący czytelnik pewnie miałabym o niej lepsza opinię. :)

      Usuń