niedziela, 7 lutego 2016

"Maybe someday" Colleen Hoover.

Zapraszam na recenzję.



Autor: Colleen Hoover
Tytuł: Maybe someday
Data wydania: marzec 2014 (w Polsce maj 2015)
Liczba stron: 440
Wydawnictwo: Otwarte
Gatunek: Powieść obyczajowa, New adult, Romans

Autorka napisała dodatkowo opowiadanie zatytułowane "Maybe not", opowiadające o Warrenie i Bridgette, bohaterach drugoplanowych z "Maybe someday". Ten tytuł nie jest dostępny w języku polskim.

Colleen Hoover pisze powieści młodzieżowe, większość z nich została już u nas wydana, a do jednej z nich, "Ugly love" powstaje właśnie ekranizacja. Premiera planowana na bieżący rok.

"Maybe someday" jest książką o pozornie prostej fabule. Główna bohaterka, Sydney, zostaje zdradzona przez swojego chłopaka i współlokatorkę, w związku z czym traci mieszkanie, pracę i dwójkę najbliższych jej osób. Nieoczekiwanie w jej życiu pojawia się Ridge, przystojny sąsiad, dzięki któremu będzie mogła stanąć na nogi. Sydney i Ridge są narratorami tej powieści.

Z powodów, których zdradzać się nie powinno, większość dialogów jest pisana w formie wiadomości tekstowych. I mam wrażenie, że piszę to przy większości recenzji, ale nieważne, książkę czyta się bardzo szybko, a Colleen Hoover dobrze sobie radzi z pisaniem z męskiego punktu widzenia.

Bardzo spodobali mi się bohaterowie, każdy z nich był inny, wyjątkowy na swój sposób. Również ich humor bardzo przypadł mi do gustu. 

Pierwszy przymiotnik kojarzący mi się z "Maybe Someday" to uroczy. Powieść jest po prostu urocza, ale nie przesłodzona. I jest kilka rzeczy, które wyróżniają ją na tle innych współczesnych romansów. Przede wszystkim pokazuje, że związek nie musi opierać się na seksie, a na powoli rozkwitającym, prawdziwym uczuciu. Dodatkowo uświadamia, że nie wszystko musi trwać wiecznie.

Ridge i Sydney komponują razem - on tworzy muzykę, ona układa do niej teksty. I te piosenki rzeczywiście powstały. Na stronie  http://www.maybesomedaysoundtrack.com/ czytelnicy mogą przesłuchać utwory przewijające się na kartach tej powieści. Powstały one we współpracy autorki z muzykiem Griffinem Petersonem. Pozwala to bardziej wczuć się w powieść, jest to ciekawe doświadczenie.

Moja ocena dla tej pozycji to 7.5/10. Bardzo lekka lektura, ale nie z rodzaju tych odmóżdżających. Było to moje pierwsze spotkanie z tą autorką, ale z pewnością nie ostatnie.

9 komentarzy:

  1. Też zaczęłam przygodę z autorką właśnie od tej powieści. Bardzo mi się podobała, takie młodzieżówki to mogę czytać ;)

    Pozdrawiam ;*

    OdpowiedzUsuń
  2. Ja też zaczęłam swoją przygodę z autorką, od tej powieści i do tej pory pamiętam, jak bardzo mnie sobą zauroczyła. Bardzo mi się podobała, i uważam, że jak tylko pojawią się jakieś powieści Hoover w bibliotece, na pewno po nie sięgnę. ;)

    Pozdrawiam serdecznie i zapraszam do siebie ;)
    http://tylkomagiaslowa.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  3. Dużo już przeczytałam tej autorki. teraz czytam "Ugly Love", a w następnej kolejności mam zamiar właśnie się zabrać za "Maybe someday" oraz "Maybe Not". ;)
    Pozdrawiam. :**

    OdpowiedzUsuń
  4. Mnie nie zauroczyła. Sydney irytowała mnie tak, że aż nie skończyłam książki. Nie mogłam wytrzymać. Ale chcę dać Hoover jeszcze jedną szansę i być może będzie to właśnie Hopeless. Buziaki, Idalia :*

    http://k-a-k-blogrecenzencki.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  5. Moja przyjaciółka mówiła, że książka jest genialna.
    Mam nadzieję, że w niedalekiej przyszłości uda mi się po nią sięgnąć.
    Pozdrawiam,
    Isabelle West
    Z książkami przy kawie

    OdpowiedzUsuń
  6. Do tej pory tej autorki przeczytałam tylko Hopeless. Maybe Someday mam w planach, oby udało mi się przeczytać tą książkę jak najszybciej.
    Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  7. Maybe Someday jedna z lepszych książek NA jakie czytałam :D Lekka, romantyczna no i jeszcze ta muzyka ! :D

    https://kulturalnaszafa.wordpress.com/

    OdpowiedzUsuń
  8. Maybe Someday to najlepsze książka tego gatunku! Tyle ile się przy niej wypłakałam...
    Poza tym, kocham Colleen Hoover, jest cudowna i sposob w jaki pisze nie pozostawia na czytelniku suchej nitki!
    Pozdrawiam,
    www.annwithbooks.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  9. Nie mogę doczekać się ekranizacji Ugly Love, o której wspomniałaś! :D Przyznam szczerze, że Maybe Someday jeszcze nie czytała, ale w najbliższym czasie to się zmieni ;) Świetna recenzja!

    http://zksiazkawkieszeni.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń