piątek, 29 stycznia 2016

Podsumowanie stycznia.


Pomimo bardzo zapracowanego miesiąca (ciężkie życie studenta) udało mi się przeczytać wszystkie książki z mojego TBR.
Zapraszam na styczniowy wrap up.


Pierwszą przeczytaną, a właściwie dokończoną książką w tym miesiącu było "Wicked. Życie i czasy Złej Czarownicy z Zachodu" Gregory'ego Maguire'a. Trochę ciężko mi się ją czytało, ale ostatecznie nie była zła. Mimo, że jest to coś w rodzaju prequela "Czarnoksiężnika z Oz", to nie jest to książka dla dzieci. A recenzji nie pisałam z prostej przyczyny - książka jest praktycznie nie do zdobycia, ale jeśli ktoś byłby zainteresowany to piszcie :)

Następnie zabrałam się za "Pojedynek" Marie Rutkoski. Recenzję znajdziecie już na blogu. Bardzo przyjemna lektura i już w lutym wychodzi kolejny tom.

Kolejną serią, którą w tym miesiącu rozpoczęłam (i zakończyłam, bo nie zamierzam czytać kolejnych części) jest "Restart" Amy Tintera. Bardzo niedopracowana, momentami miałam wrażenie, że po prostu brakuje mi stron. Moją opinię możecie przeczytać tu.

Na szczęście, pustkę po słabej książce zapełniło "Imperium ognia" Sabaa Tahir. Świetnie napisana, pełna akcji, jestem zachwycona. Jej recenzję również opublikowałam już na blogu.

Dla odmiany gatunkowej i żeby zmniejszyć ilość książek pożyczonych od Ady, zabrałam się za "Maybe someday" Colleen Hoover. Ogólnie z początku myślałam, że mi się nie spodoba, ale byłam w błędzie. Powieść jest urocza i bardzo dobrze się ją czytało. Recenzja wkrótce.

Przez ostatnie dni miesiąca doczytuję książki Ady. Jestem w połowie "7 razy dziś" Lauren Oliver, ale musiałam przerwać, bo bardzo szczegółowy styl pisania tej autorki po prostu mnie męczy. Dlatego wzięłam się za "Oddam ci słońce" Jandy Nelson, na jej temat nic nie powiem, bo jeszcze za bardzo  nie ogarniam o co w niej chodzi. 
*Dodatkowo, te dwie pozycje uświadomiły mi jak bardzo nie lubię twarzy na okładkach, sprawiają, że czuję się nieswojo xD.


Biorąc pod uwagę zbliżającą się sesję, 5 książek w całości i 2 zaczęte to bardzo dobry wynik. W tym miesiącu udało mi się przeczytać 2278 stron.


Jak wam poszło tym razem? :)

wtorek, 26 stycznia 2016

"Imperium ognia" Sabaa Tahir.

Zapraszam na recenzję.


Autor: Sabaa Tahir
Tytuł: Imperium ognia (org. An ember in the ashes)
Data wydania: kwiecień 2015 (w Polsce listopad 2015)
Liczba stron: 510
Wydawnictwo: Akurat
Gatunek: Fantastyka, YA

Drugi tom, "A torch against the night", będzie miał swoją światową premierę 30 sierpnia tego roku.

Brytyjska autorka Sabaa Tahir jak dotąd stworzyła tylko tę serię.

Wydarzenia śledzimy z dwóch perspektyw, Lai i Eliasa. Pochodzą z dwóch różnych światów - on jest wojownikiem, szkoli się na żołnierza Imperium, ona należy do kasty Uczonych, uczy się pod okiem dziadków i brata. Na temat powieści nic więcej nie zdradzę, ale to dlatego, że zostajemy wrzuceni w środek akcji, żadnych spokojnych wstępów, już od pierwszych stron dzieje się mnóstwo istotnych rzeczy.

Zakochałam się w języku, jakiego używa pani Tahir. Jest niezwykle poetycki. Mnóstwo epitetów, porównań, metafor sprawia, że, bez względu na wydarzenia, książkę czyta się po prostu dobrze i robi ona wrażenie na czytelniku.

Przechodząc do bohaterów... Zacznę od Lai, przez te pięćset stron naprawdę udało mi się ją polubić. Może zaobserwować tutaj jej wewnętrzną przemianę. Jak z lękliwej, nieśmiałej dziewczyny, motywowana potrzebą pomocy swojemu bratu, staje się odważna i dojrzała. I to zdecydowanie na plus. Z kolei do Eliasa nie byłam na początku zbytnio przekonana. Tylko na początku. Gdy zobaczyłam jaki ma stosunek do kobiet, niewolników czy nawet swoich rywali - od razu urósł w moich oczach. Komendantka, główny czarny charakter, jakoś mam w stosunku do niej mieszane uczucia. Do końca nie wiem o co kobiecie chodzi, ma dziwny cel życiowy, żeby wszystkim utrudnić ich żywot. Do najbardziej wkurzających postaci mogę spokojnie zaliczyć Helenę i Mazena, więcej o niej dowiecie się czytając książkę ;).

Autorka świetnie się spisała kreując świat. Od polityki, systemu społecznego, poprzez kulturę i wierzenia - wszystko jest tu uwzględnione. Widać, że czerpała sporo ze starożytności, szczególnie podoba mi się inspiracja spartańskim wychowaniem, ciekawie wplata się to w historię.

Myślę, że zabrałam się za tę książkę w złym momencie. Przed nią czytałam "Pojedynek" Marie Rutkoski, a jak się okazało, są one dosyć podobne, wydarzenia momentami mi się trochę mieszały. Dlatego, jeśli macie w planach te dwie powieści najlepiej zróbcie sobie między nimi przerwę. Jednak "Imperium ognia" podobało mi się bardziej.

Moja ocena dla tej pozycji to 8/10. Seria ma ogromny potencjał i coś czuję, że Sabaa Tahir go nie zmarnuje. Serdecznie wszystkim polecam.

sobota, 23 stycznia 2016

Liebster Blog Award po raz trzeci.


Do Liebster Blog Award zostałam nominowana przez Olę K. z bloga Nieuleczalny książkoholizm. Bardzo dziękuję za wyróżnienie.

☁Zapraszam.☁

Liebster Blog Award polega na tym, że odpowiadam na 11 pytań, zadanych przez osobę, która mnie nominowała. Następnie wybieram innych blogerów poniżej 200 obserwatorów i zadaję im własne pytania.


❉ Twój książkowy mąż? 
A żeby to był jeden. Ograniczę się do trzech. Peeta z "Igrzysk śmierci", Wilk z "Sagi księżycowej" i Daniel z "Cmentarza zapomnianych książek".

❉ Czy wracasz do książek, które już przeczytałaś/eś? Dlaczego?
Co jakiś czas wracam do moich ulubionych książek, żeby je sobie odświeżyć.

❉ Twój ulubiony książkowy blog? Dlaczego?
Nie mam ulubionego książkowego bloga.

❉ Jaki jest Twój ulubiony gatunek książek?
Fantastyka, wszelkiego rodzaju.

❉ Czy podjadasz przy czytaniu?
Nie, bo trudno mi wtedy trzymać książkę.

❉ Co sądzisz o czytelniczych wyzwaniach?
Nie przepadam za nimi, szczególnie za tymi, w stylu "Autor ma takie inicjały, jak ty" albo "Lektura, której nie dokończyłeś". Są takie wyzwania, gdzie nie zawsze możemy znaleźć książkę, która nas zainteresuje, w związku z czym czytamy coś na siłę, nie sprawia nam to przyjemności. Sama biorę udział tylko w wyzwaniu "52 książki w roku", nie ogranicza mnie to, mogę czytać co zechcę.

❉ Jaka jest Twoja ulubiona baśń?
"Piękna i bestia" - kocham, uwielbiam, każdą interpretację, najpiękniejsza historia.


❉ Jakie jest Twoje popisowe danie?
Babka z ajerkoniakiem, nie potrafię ugotować jakichś wymyślnych dań, dużo lepiej wychodzi mi pieczenie.

❉ Czy oglądasz jakichś youtuberów? Jeśli tak, to jakich?
Oglądam, wśród nich jest dużo kanałów o różnej tematyce. Moje ulubione to: Więcej książków, PeruseProject, TotallBookNerd7, Katarzyna Napiórkowska (CallMeKat), Michelle Reed, LGS, SaraBeutyCorner, Paweł Opydo, AbstrachujeTV.

❉ Kiedy ostatni raz kupiłeś książkę i jaka to była?
Całkiem niedawno, na przecenach na stronie Empiku, "Marcovaldo" Calvino Italo.

❉ Co lubisz robić z przyjaciółmi?
Chodzić do kina, na zakupy albo leżeć i oglądać filmy.




Ode mnie nominacje wędrują do:


Pytania do was:

* Z jakim zwierzęciem się utożsamiasz?
* Gdzie najbardziej chciałbyś mieszkać?
* 12 książka na Twojej półce i co o niej sądzisz?
* Ostatni film widziany w kinie.
* Znienawidzona piosenka.
* Lubisz chodzić do teatru?
* Jakieś nietypowe nawyki?
* Rzecz, którą kupiłeś jako ostatnią.
* Ulubiony przedmiot w Twoim pokoju.
* Jak długo piszesz bloga?
* Żart, który nigdy ci się nie znudzi.

Z mojej strony to tyle. Nominowanym  życzę miłej zabawy przy odpowiadaniu na pytania. Do zobaczenia :)


środa, 20 stycznia 2016

"Restart" Amy Tintera.

Zapraszam na recenzję.


Autor: Amy Tintera
Tytuł: Restart (org. Reboot)
Data wydania: maj 2013 (w Polsce wrzesień 2015)
Liczba stron: 304
Wydawnictwo: MAG
Gatunek: Dystopia, science fiction, YA

Książka była dołączona do październikowego EpikBoxa.

Druga część serii, zatytułowana "Rebelia", ma się ukazać w Polsce jeszcze w tym roku.

Są to jak na razie jedyne książki wydane przez Amy Tintera. Autorka planuje kolejną serię ("Ruined") na maj 2016.

Teksas. Wydarzenia śledzimy z perspektywy Wren 178. Jest ona restartem - umarła, a następnie powróciła. Numer oznacza liczbę minut, przez ile była martwa, im wyższy numer, tym mniej ludzkich cech pozostaje w restarcie. Dziewczyna służy jako żołnierz Korporacji Odnowy i Rozwoju Populacji. Jest trenerem, ze względu na swój najwyższy numer szkoli zawsze najlepszych kandydatów. Aż do czasu, gdy pojawia się Callum 22...

Ten tom jest dosyć krótki, myślałam, że szybko przez niego przebrnę, ale mi strasznie się dłużył i męczyło mnie czytanie go.

Zacznijmy od tego, że restarci to nic innego jak rozumne zombi - powracają z powodu zakażenia wirusem, a żeby ich zabić trzeba zniszczyć ich mózgi. Zgodnie z opisem  i tym co mówi nam bohaterka, powinna być ona pozbawiona wszelkich ludzkich emocji. A nie jest. Jak każdy człowiek odczuwa strach, wstyd, działa pod wpływem emocji. 

Ogólnie książka jest słabo przemyślana. Niektóre rzeczy dzieją się bez konkretnego powodu (plan Wren), bez żadnej zapowiedzi dla czytelnika (oprócz faktu, że zgodnie ze schematem powieści młodzieżowej tak powinno się stać).

W pewnych momentach ta powieść zaprzecza sama sobie. Bezduszni wojownicy aż buzują od emocji, a świetnie wyszkoleni żołnierze mają problemy z podjęciem najprostszych decyzji. 

Nie lubię też tego rodzaju książek, które są 'bez sensu'. Niby coś się dzieje, jest jakaś akcja, ale do niczego większego to nie prowadzi. "Restart" właśnie do tego rodzaju należy. I wiem, że jest kolejna część, że w niej powinny zamknąć się niedokończone wątki i być może tak będzie, ale pierwsza nie zachęca do sięgnięcia po kontynuację.

Moja ocena dla tej pozycji to 5/10. Podejrzewam, że gdyby nie była w pudełku nigdy bym jej nie kupiła. Nie jest to książka zła, ale niedopracowana. Gdyby autorka poświeciła jej więcej uwagi mogłoby wyniknąć z tego coś dużo lepszego.

Co sądzicie o "Restarcie"?

Na ogół staram się nie spojlerować w swoich recenzjach, przynajmniej nie chamsko i nie wprost. Ale może ktoś z was chciałby przeczytać moją reakcję wraz ze spojlerami? Dajcie mi znać.

niedziela, 17 stycznia 2016

Seriale, które oglądam.

Przedstawiam wam dziś seriale, które oglądam na bieżąco, a które właśnie mają przerwę (między sezonami lub w połowie sezonu) i czekam na ich kontynuację. 
*Jest to lista programów zebranych z przeciągu okołu 8 lat. Dotyczy to wszystkich moich wpisów o serialach.
Zapraszam.

❉DAREDEVIL.
[sezon 2. planowany na kwiecień 2016]
Nie przepadam za superbohaterami (oprócz X-Menów, ich uwielbiam), ale bardzo zainteresował mnie opis serialu (niewidomy prawnik, walczący z przestępcami brzmi całkiem nieźle) oraz aktorzy, grający główne role - Charlie Cox, moja miłość z "Gwiezdnego pyłu" i Rosario Dawson, która grała Mimi w filmowej wersji "Rent".

❉FAKING IT.
[sezon 3. planowany na 2016]
Serial typowo amerykański, przewidywalny, chwilami obrzydliwy, o dwóch dziewczynach, udających, że są lesbijkami, dzięki czemu stają się popularne w szkole. Trochę odmóżdżacz, ale lubię czasem coś takiego obejrzeć żeby się odstresować.

❉GALAVANT.
[sezon 2. planowany na  3 stycznia 2016]
Wiecie, jak uwielbiam musicale i baśniowe elementy w filmach, a to połączenie tych dwóch. Genialne, przezabawne piosenki i bohaterowie, szczególni król Richard, skradł moje serce.


❉GRA O TRON (Game of thrones).
[sezon 6. planowany na 24 kwietnia 2016]
Wszyscy wiedzą o czym jest ten serial, wszyscy oglądają. Ja chyba nadal oglądam go tylko z czystej ciekawości, kto zginie, powoli przestaje mnie interesować, trochę się gubię w postaciach i wydarzeniach.

❉KRZYK (Scream).
[sezon 2. planowany na 20 kwietnia 2016]
Odkrycie zeszłego roku. Serial-slasher, oczywiście zakończenie do przewidzenia, ale były momenty, które mnie przeraziły. A że oglądałam go w środku nocy i mam bardzo bujną wyobraźnię...

❉SŁODKIE KŁAMSTEWKA (Pretty little liars).
[sezon 6B. planowany na 12 stycznia 2016)
Mój ulubiony serial. Liczyłam, że będzie to już ostatni sezon, jednak słyszałam, ze planują nakręcić dwa czy trzy kolejne. Nie wiem czy jest sens, mimo tego, jak bardzo go lubię, uważam, że powinni go zakończyć, a nie na siłę przedłużać. W końcu, jak długo można nękać grupę dziewczyn... 


❉ SHERLOCK.
[odcinek specjalny wchodzi do kin 7 stycznia 2016; sezon 4 - straciłam nadzieję, że kiedyś powstanie]
Uwielbiam Sherlocka Holmesa, a to jednak z moich ulubionych adaptacji jego przygód. I jeden z najlepiej zrobionych seriali, jakie oglądam. Ale 3 odcinki raz na kilka lat mnie nie satysfakcjonują. 

❉YOUNGER.
[sezon 2. planowany na 12 stycznia 2016]
W skrócie, opowiada o czterdziestolatce, która, aby zdobyć pracę, udaje, że ma 26 lat. Polecony mi przez Adę, niesamowicie śmieszny i nie mogę się doczekać na dalszy ciąg. 

❉TWOJA TWARZ BRZMI ZNAJOMO.
[sezon 5. planowany na wiosnę 2016]
Przy okazji Top model pisałam, że oglądam dwa programy rozrywkowe w telewizji. I to jest właśnie ten drugi. Podoba mi się pomysł, że uczestnicy nie odpadają, tak na prawdę każdy wygrywa i mogą głosować na siebie nawzajem. I przyjemnie słucha się dobrze wszystkim znanych przebojów w wykonaniu osób, biorących udział w programie.



To wszystko na dziś, do zobaczenia w środę przy recenzji "Restartu" :).
A wy, na kontynuację jakiego serialu czekacie najbardziej?

czwartek, 14 stycznia 2016

"Pojedynek" Marie Rutkoski.

Zapraszam na recenzję.


Autor: Marie Rutkoski
Tytuł: Pojedynek (org. The winner's curse)
Data wydania: marzec 2014 (w Polsce listopad 2015)
Liczba stron: 380
Wydawnictwo: Feeria Young
Gatunek: Fantastyka, YA

Jest to pierwszy tom serii "Niezwyciężona", drugi, "Zbrodnia", ukaże się w Polsce już 16 marca 2016. Trzecia część ma swoją premierę (świat) w marcu i będzie nosić tytuł "The winner's kiss".

Marie Rutkoski jest autorką kilku serii książkowych dla dzieci i młodzieży, "Niezwyciężona" jest jedynym wydanym w Polsce.

Akcja rozgrywa się na terenie Herranu i Valorii. Rozdziały śledzimy z perspektywy dwójki bohaterów - Kestrel i Arina. Dziewczyna jest córką generała, Valorianką, należy do ludu zwycięzców, którzy podbili Herran. Natomiast Arin, zwany Kowalem, jest Herrańczykiem, niewolnikiem. Pierwszy raz spotykają się na targu niewolników, gdzie Kestrel, zaintrygowana talentem chłopaka, kupuje go.

Narracja prowadzona jest w trzeciej osobie, z perspektywy dwóch osób, autorka płynnie przechodzi od jednego wątku do drugiego. Jak to w powieściach dla młodzieży, język nie jest zbyt trudny, a książkę czyta się bardzo szybko.

Jeśli chodzi o dwójkę głównych bohaterów to przeszkadzała mi jedna rzecz - zawsze wszystko im się udawało. Za każdym razem, jak sobie zaplanowali, tak się działo. Przez to powieść według mnie wiele traci, jest trochę monotonna, brakuje jakiegoś większego zwrotu akcji. Dobra, jeden jest, ale do przewidzenia.

Mimo to książka spodobała mi się, pomysł był dosyć oryginalny, wcześniej nie czytałam niczego podobnego, a seria ma duży potencjał, aby rozwinąć się w kolejnych tomach. Liczę, że autorka czymś nas zaskoczy.

W środku znajdziemy pięknie narysowaną mapę krain, gdzie rozgrywa się akcja powieści, wzbogaconą obrazami zwierząt i to właśnie one najbardziej przykuwają uwagę.

Moja ocena dla tej pozycji to 7/10. Z przyjemnością będę kontynuować tę serię i śledzić dalsze losy bohaterów, jednak mam nadzieję na więcej zaskakujących momentów.

poniedziałek, 11 stycznia 2016

"Rent", Teatr Rampa.

Dokładnie miesiąc temu (11 grudnia) byłam razem z siostrą w teatrze na tym musicalu. I zastanawiam się czemu piszę ten post dopiero teraz...
Zapraszam.


Początkowo chciałam napisać recenzję, ale uznałam, że "wrażenia ze spektaklu" lepiej oddadzą to co mam do powiedzenia na ten temat.

Musical "Rent" jest grany obecnie w Teatrze Rampa w Warszawie. Spektakl trwa około trzy godziny i przeznaczony jest wyłącznie dla widzów dorosłych. Został wyreżyserowany przez Jakuba Szydłowskiego, a teksty utworów przełożył Andrzej Ozga. Autorem oryginalnej wersji jest Jonathan Larson. Więcej informacji o twórcach, obsadzie i repertuarze dowiecie się ze strony teatru.

Jak w większości przypadków musicali, które oglądałam, ciężko jest mi sprecyzować o czym on dokładnie jest. (Zwykle potrzebuję kilku podejść żeby do końca to ogarnąć). Dlatego posłużę się opisem ze strony teatru, żebyście mieli ogólny zarys historii:
"Młodzi ludzie walczą o zachowanie własnej godności i mieszkania. Są z niego wyrzucani przez swojego dawnego kompana, który nagle się wzbogacając, zamienia się w tyrana. Wielu z bywalców loftu zmaga się z wirusem HIV, z bezdomnością, zimnem i głodem. Jednak najbardziej dotkliwy jest dla nich chłodna obojętność otoczenia oraz niezaspokojony głód miłości."


Szczerze powiedziawszy, poszłam na ten spektakl nie mając pojęcia o czym jest, znałam jedną piosenkę (potem okazało się, że dwie, ale o tym zaraz). Kojarzyłam tylko, że porusza problemy narkomanii, homoseksualizmu i transseksualizmu, co niezbyt lubię w książkach i filmach po jakie sięgam, ale jak zwykle okazało się, że każdy temat jest dobry, jeśli się o tym śpiewa. Wiedziałam też, że jedna z postaci nazywa się Maureen Johnson i w filmowej wersji grała ją Idina Menzel.

Akcja (początkowo) rozgrywała się w okresie świątecznym, więc dobrze trafiłyśmy, idąc do teatru przed samym Bożym Narodzeniem.

Pierwszy fangirl moment miałam już na samym początku, gdy zobaczyłam, że Marka Cohena gra Jakub Wocial, którego osobiście uwielbiam (pomińmy fakt, że nie sprawdziłam obsady wcześniej). Chodził z telefonem, nagrywając innych ludzi, komentując co działo się dookoła. I moja pierwsza myśl - czy on vloguje?zdecydowanie za dużo youtube'a.

Drugi fangirl moment nastąpił, jak usłyszałam początek "One song glory", śpiewanej przez Rogera. I tu wyszło, że znam jeszcze jedną piosenkę, miałam ją nawet na telefonie (tę wersję), tylko nie wiedziałam, że jest z "Rent". 

Potem już siedziałam spokojnie ;), dopóki nie zagrali "Tango: Maureen". Utwór wydał mi się tak dobry, że nie mogłam się doczekać, kiedy wrócę do domu i przesłucham ją jeszcze raz. Niestety "Rampa" nie wydała płyty z tego musicalu, choć planowali, nie ma też ich wersji w Internecie, dlatego musiałam zadowolić się angielską wersją.

Długo czekałam, aż pojawi się Maureen, bo to jedyna postać którą kojarzyłam, ale gdy w końcu weszła, byłam nieco rozczarowana. Jej rola nie przypadła mi zbytnio do gustu, zero jakiejkolwiek sympatii dla bohaterki.

Drugi akt rozpoczynał się piosenką "Seasons of love" i ją już znałam (i wiedziałam o tym). Jednak przeżyłam lekki zawód, kiedy usłyszałam że 525 600 minut zamieniono na 356 dni, ale nie czepiam się. bo wykonanie było wspaniałe.

Nie chcę zdradzać fabuły, ale było kilka scen, na których płakałam, szczególnie pod koniec. W ciągu tych trzech godzin zżyłam się z postaciami, Mark, Roger i Angel (aktor, który go grał, strasznie przypominał mi Roberta z Abstrachuje) należą do moich ulubionych.

Ogólnie, jestem zachwycona spektaklem, wykonaniem, aktorami. Pozostała część widowni była równie pozytywnie nastawiona jak ja. Praca jaką wykonali zrobiła na mnie ogromne wrażenie i z pewnością wrócę w przyszłości do Teatru "Rampa" (już nawet wiem na co).

Serdecznie polecam każdemu z Warszawy, okolic lub tym co mają taką możliwość, jeśli są zainteresowani, na wybranie się na "Rent", zapewniam, że nie będzie to zmarnowany czas ani pieniądze.

Słyszeliście o "Rent"?

piątek, 8 stycznia 2016

"Saga księżycowa" Marissa Meyer (tomy 1-3).

Kilka osób o to prosiło, więc proszę bardzo :).
Zapraszam na recenzję.


Autor: Marissa Meyer
Tytuł: Cinder
Data wydania: styczeń 2012 (w Polsce październik 2012)
Liczba stron: 440
Tytuł: Scarlet
Data wydania: luty 2013 (w Polsce maj 2013)
Liczba stron: 496
Wydawnictwo: Egmont
Tytuł: Cress
Data wydania: luty 2014
Gatunek: Science Fiction, Romans, Antyutopia

Do serii, oprócz wyżej wymienionych, należą jeszcze dwie książki - czwarty tom "Winter" wydany w listopadzie tego roku oraz "Fairest", czyli historia królowej Levany, która miała swoją premierę w styczniu 2015.

Póki co, w Polsce zostały wydane tylko dwie pierwsze części, jednak istnieje możliwość, że inne wydawnictwo wznowi serię.

Każda z książek jest ponownym opowiedzenie znanych baśni (odpowiednio): Kopciuszka, Czerwonego Kapturka i Roszpunki, a ich tytuły to imiona głównych bohaterek. Cinder jest cyborgiem, mechanikiem, mieszka w Nowym Pekinie razem z bardzo wymagającą macochą (uważającą się za jej właścicielkę) oraz jej dwie córkami oraz przyjaznym droidem Iko. Akcja rozpoczyna się, gdy syn cesarza - Kai, zjawia się u niej, aby skorzystać z jej pomocy. W kolejnej części poznajemy Scarlet Benoit, Francuzkę, której babcia właśnie zaginęła. W miarę rozwoju akcji, dowiadujemy się o jej powiązaniach ze sprawą, o którą walczy Cinder. Ostania z nich, Cress, to drobna nastolatka, od dziecka przebywająca w satelicie, geniusz komputerowy na usługach Lunarów o olbrzymiej wyobraźni.

(Chcę tylko zaznaczyć, że trzecią część czytałam w nieoficjalnym tłumaczeniu, z wiadomych przyczyn)
Bardzo podoba mi się styl pisania autorki. Jest bardzo lekki, przez co bardzo szybko czyta się to co napisała. Narracja jest prowadzona w trzeciej osobie, z różnych perspektyw, z różnych miejsc, co nie do końca lubię, ale nie jest to na tyle zagmatwana lektura, żeby mi to przeszkadzało. Z początku byłam sceptycznie nastawiona do tej serii, bo tak jak kocham nawiązania do baśni, tak roboty, cyborgi i statki kosmiczne to raczej nie dla mnie. Ale bardzo cieszę się, że jednak po nią sięgnęłam. Nie jest to typowa, uwspółcześniona wersja bajek, a raczej luźna inspiracja zarysem ich historii.

Moim ulubionym tomem, do tej pory, jest "Scarlet". To właśnie w nim poznajemy dwie świetne męskie postaci, rozwija się jeden z moich ulubionych romansów. Jest też mnóstwo akcji. Z pierwszej części dowiaduje się sporo o świecie przedstawionym, o tym jak działają państwa oraz Luna i jakie prawa nimi rządzą. Za to trzeci tom odkrywa wiele tajemnic, powiązań miedzy bohaterami, ale nie rozwiewa wszystkich wątpliwości. I mam nadzieję, że wszystko wyjaśni się w "Winter". Każda z części kończy się w sposób, przez który od razu mamy ochotę, wręcz potrzebę sięgnąć po kolejną. 

Jeśli chodzi o bohaterów to nie bardzo wiem, co o nich napisać, więc zacytuję moją rozmowę z Adą (uwaga - pełen profesjonalizm): 
"Kocham wszystkich bohaterów. Serio. A najbardziej Wilka i Thorne'a. Tych dobrych bohaterów. Bo Levana to suka. Suka nad sukami. I w dodatku brzydka. Ukryta brzydka. I tego doktora nie lubię jakoś. Tak mnie wkurzał. Ale był w sumie dobry."
To właśni ci bohaterowie tworzą całą historię, niezmiernie ciekawie było sledzić poczynania tak barwnych, rozmaitych charakterów. Jeśli macie jakieś wątpliwości, czy sięgnąć po te serię, to sięgnijcie. Gwarantuję, że przyjemnie spędzicie czas, a jeśli się wam nie spodoba to przynajmniej się pośmiejecie (Kapitan Thorne jest genialny).


Moja ocena dla tej serii to 8.75/10. Jak na razie, "Winter" przede mną. Bardzo wszystkich zachęcam to sięgnięcia po pierwsze tomy. Im więcej fanów, tym większe szanse na wznowienie serii :D.

Poznaliście już "Cinder", "Scarlet" i "Cress"?