wtorek, 29 marca 2016

Podsumowanie marca.

Kolejny miesiąc za nami.
Zapraszam na marcowy wrap up.

Przez pierwsze dni marca kończyłam "Dziedzictwo ognia" Sarah J. Maas, czyli trzecią część "Szklanego tronu". Książka oczywiście świetna, jak wszystko co pisze autorka, jednak nie przebiła według mnie "Korony w mroku".

Następnie zabrałam się za przyniesiona z biblioteki "Żonę podróżnika w czasie" autorstwa Audrey Niffenegger. Przepiękna opowieść o miłości z wątkiem (jak wskazuje tytuł) podrózy w czasie, który bardzo lubię. Recenzja w przyszłym tygodniu.

Kolejną, również z biblioteki, przeczytaną przeze mnie pozycją były "Jej wszystkie życia" Kate Atkinson. Czytałam ją dosyć długo, początkowo trudno było mi się w nią wbić. Ale była to dosyć przyjemna lektura.

I w czasie świąt, w końcu udało mi się przeczytać "Światło, którego nie widać" napisane przez Anthony'ego Doerra. Nareszcie doświadczyłam tego, czym wszyscy dookoła się zachwycają, ta książka wywarła na mnie ogromne wrażenie.

Miesiąc ma jeszcze kilka dni, które zamierzam przeznaczyć na czytanie "Magonii" Marii Dahvana Headley. Liczę, że zdołam doczytać ją jeszcze w marcu, będę aktualizować.
*EDIT: Dokończyłam "Magonię" 31 marca i zaczęłam "Marcovaldo" Italo Calvino.

Podsumowując, przeczytałam 4 dosyć grube książki + "Magonia", a łączna ilość stron to 2589.

Jak wam poszło w marcu?

sobota, 26 marca 2016

Liebster Blog Award po raz siódmy.

Właśnie trafiła do mnie kolejna nominacja do LBA, tym razem od A może tak książka?. Ogromnie dziękuję za wyróżnienie.
Zapraszam.

Liebster Blog Award polega na tym, że odpowiadam na 11 pytań, zadanych przez osobę, która mnie nominowała. Następnie wybieram innych blogerów poniżej 200 obserwatorów i zadaję im własne pytania.

❉ Książka, która miała ciekawy opis, ale zostałaś zmuszona do jej przeczytania (lektura szkolna)?
Jeśli muszę przeczytać jakąś książkę to zwykle tego nie robię, dochodzę maks do połowy i nawet jeśli mi się podoba to odkładam, nienawidzę być zmuszana do czegoś. A co do samego pytania, to przyznam, że nigdy nie przeczytałam opisu lektury przed zaczęciem czytania, ogólnie trzymam się z dala od opisów, za dużo zdradzają.

❉  Ekranizacja lepsza niż sama książka?
Mogłabym długo wymieniać, "P S Kocham cię", "Wielki Gatsby", "Charlie", "Była sobie dziewczyna". Żyję też w przekonaniu, że popularne seriale na podstawie niepopularnych książek są zwykle lepsze od pierwowzoru.

❉ Książka-niewypał, czyli prezent książkowy, który okazał się kompletną klapą?
Staram się nie kupować ani nie prosić o książki, które mogłyby mi się nie spodobać, na ogół jestem zadowolona z prezentów. Ale na poprzednie święta dostałam dwie części "Osobliwego domu pani Peregrine". Pierwsza była świetna, druga okazała się słaba, chyba można ją podciągnąć pod to pytanie.

❉ Tydzień bez muzyki czy tydzień bez książki?
Tydzień bez książki. Jeśli wychodzę to zawsze ze słuchawkami w uszach (Bon Jovi all the time). A czasem po powrocie do domu nie mam już siły albo czasu na czytanie.


❉ Bezludna wyspa, możesz zabrać 3 rzeczy. Jakie to będą?
"Nędznicy" Victora Hugo, skrzynka z narzędziami (jestę inżynierę) i Gerard Butler.

❉ Za dużo lukru. Książka/seria, którą wszyscy się zachwycają, a Ciebie ona męczy?
Większość młodzieżówek, one są po prostu słabe, twórczość Rainbow Rowell, Gayle Foreman, Veroniki Roth czy Victorii Aveyard to tylko niektóre z nich.

❉ Film/książka/serial/osoba, która/który zmienił Twój punkt widzenia?
"Łatwa dziewczyna", "Zabić drozda", "Glee",  Markus Zusak, Ryan Tedder, to tylko przykładowo, ale według mnie każda przeczytana książka czy obejrzany film jakoś na nas wpływa.

❉ Ostatni film/bajka, na który byłaś w kinie?
Z tego co pamiętam to "Dobry dinozaur", byłam z młodszą siostrą, nie wiem czy widziałam coś później.

❉ Przenieść się do swojej ulubionej książki, ale być złoczyńcą czy ściągnąć ulubioną postać do świata rzeczywistego, ale liczyć tylko na zwykła znajomość typu "cześć, cześć"?
Być złoczyńcą, chyba bym się w tym odnalazła.


❉ Lody czy gofry?
Lody. Zawsze i wszędzie.

❉ Wakacje, gdzie chcesz się wybrać?
Amsterdam.


Ode mnie nominacje wędrują do:

Pytania do was:
* Ulubione święto.
* Mało znany film zasługujący na większe uznanie.
* Dwudziesta książka na Twojej półce i co o niej myślisz?
* Cover piosenki, Twoim zdaniem lepszy od oryginału.
* Wolisz serie czy pojedyncze książki?
* Gdybyś mógł cofnąć czas, to zmieniłbyś coś w swoim życiu?
* Książka, którą pamiętasz z dzieciństwa?
* Żelki czy czekolada?
* Czytasz/czytałeś lektury szkolne?
* Obecnie najczęściej słuchana przez Ciebie piosenka?
* Znana osoba, z którą chciałbyś porozmawiać.

Ode mnie to wszystko, teraz wasza kolej na odpowiedzi. :)
Jak podoba się nowy wygląd bloga?

środa, 23 marca 2016

"Jesus Christ Superstar", Teatr Rampa.

Byłam w teatrze. Znowu...
Zapraszam na wrażenia.




To był mój czwarty raz, gdy widziałam spektakl w Teatrze Rampa (wcześniej byłam na "Tajemniczym ogrodzie" i dwa razy na "Rent"), ale pierwsza premiera.

Opis pochodzi ze strony teatru:
"Jesus Christ Superstar" to legendarny musical, który na przełomie lat 60. i 70. XX wieku stał się jednym z największych przebojów w historii światowego teatru muzycznego.
Webber i Rice zaproponowali rewolucyjną wręcz wersję Ewangelii zinterpretowaną dla pokolenia Dzieci Kwiatów. Stworzyli niezwykłą rockową opowieść, w której postać Chrystusa została wystylizowana na pierwszego w dziejach młodzieżowego idola. Coś w tym pomyśle było, bo popularność tego tytułu do dzisiaj budują liczne wystawienia na całym świecie. 
Teatr Rampa dorzuca do niej skromną cegiełkę, proponując unikalną inscenizację koncertową tego rockowego musicalu.


Odtwórcami głównych ról są Jakub Wocial (Jezus), Sebastian Machalski (Judasz) i Natalia Piotrowska (Maria Magdalena).

Więcej o obsadzie i twórcach znajdziecie pod tym linkiem.

Niestety, spektakl w tym roku był grany tylko 5 razy (dziś ostania szansa żeby się wybrać). Jednak znalazłam informację, że w przyszłym roku także będziemy mieli szansę go zobaczyć ("Zapewniamy jednak, że musical powróci za rok, od 21 marca, w kilkunastu przedstawieniach. Sprzedaż biletów otwarta zostanie 3 stycznia 2017."). Co jest równoznaczne z tym, że pewnie ponownie kupię bilety, bo jestem zachwycona.

Nie było to moje pierwsze spotkanie z "Jesus Christ Superstar", bo wcześniej widziałam filmową wersję. Ale w tym przypadku nawet nie ma porównania, to zupełnie inne doświadczenie.

Na sukces tego musicalu złożyło się wiele czynników. Zaczynając od scenografii, przez kostiumy, efekty, choreografię, po orkiestrę - wszystko było ze sobą idealnie zgrane i dopasowane. Znakomita gra aktorska i rewelacyjne wykonania utworów sprawiły, że widownia nie mogła wyjść z podziwu, a każdy oddzielny występ nagradzany był gromkimi brawami.

Aktorzy grali przekonująco, autentycznie, każdy z nich nadał szczególny charakter postaci, którą grał.

Jakuba Wociala miałam już przyjemność usłyszeć w "Rent" (no i chyba przesłuchałam wszystkie jego nagrania jakie znalazłam na YouTube), więc wiedziałam na co go stać, ale nawet mimo to byłam pod wrażeniem jego umiejętności wokalnych (po prostu rozpływam się jak on śpiewa, za każdym razem).
Za to grający rolę Judasza Sebastian Machalski był dla mnie sporym zaskoczeniem. Nigdy wcześniej go nie słyszałam i teraz się zastanawiam gdzie on był całe moje życie.
Głos Natalii Piotrowskiej znałam dobrze ze Studia Accantus. Przynajmniej tak mi się wydawało. Bo to jak cudownie śpiewa na żywo jest nie do opisania, naprawdę, została moją nową bohaterką. 
Chyba muszę wybrać się na "Rapsodię z demonem".
*A jeśli już jesteśmy przy obsadzie to nadal nie wiem, kim była Dominika Łakomska.

Nie chcę się za bardzo wypowiadać na temat choreografii, bo nie jestem fanką tańca nowoczesnego, więc skupmy się na samych tancerzach. Widać było, w ich ruchach, sylwetkach, że nie są amatorami, doskonale wiedzą co robią i że włożyli w to mnóstwo pracy.

Dodam jeszcze, że nie wszystko działo się na scenie, ale też na widowni, między rzędami. Ja osobiście bardzo to lubię, gdy aktorzy stoją blisko mnie, jestem w środku wydarzeń, wspaniałe uczucie.

"Jesus Christ Superstar" opowiada historię większości dobrze znaną, ale w interpretacji Rampy jest coś wyjątkowego, na długo zapadającego w pamięć.

Jak to powiedziała moja siostra, było to dosłownie boskie przedstawienie.

niedziela, 20 marca 2016

"Dziewczyna z pociągu" Paula Hawkins.


Zapraszam na recenzję.

Autor: Paula Hawkins

Tytuł: Dziewczyna z pociągu (org. Girl on a train)
Data wydania: styczeń 2015 (w Polsce październik 2015)
Liczba stron: 328
Wydawnictwo: Świat książki
Gatunek: Thriller, Kryminał

We wrześniu tego roku do kin trafi ekranizacja powieści z Emily Blunt w roli głównej.

"Dziewczyna z pociągu" jest pierwszą i jak dotąd jedyną książką napisaną przez dziennikarkę Paulę Hawkins.

Główną postacią jest Rachel, tytułowa dziewczyna z pociągu. Kobieta codziennie rano jeździ tą samą trasą, jej pociąg zawsze zatrzymuje się przed tym samym semaforem. Rachel obserwuje ludzi mieszkających w jednym z domów stojących przy torach, czego nie widzi to sobie dopowiada. Pewnego dnia jest świadkiem wydarzenia, które znacząco wpłynie na jej życie.

Może to wam się wydać dziwne, ale początkowo (pierwsze 100 stron), czytając tę książkę miałam wrażenie, że to wstęp do jakiegoś romansu. Nie zaczyna się ona jak thriller, tylko jak kolejna powieść Nicholasa Sparksa. Później już sytuacja się poprawia, atmosfera staje się bardziej tajemnicza.

Jeśli chodzi o samą sprawę to spodziewałam się czegoś bardziej zagadkowego, a to za sprawą porównywania "Zaginionej dziewczyny" Gillian Flynn. Jednak u Pauli Hawkins historia nie jest aż tak zagmatwana, mniej więcej w połowie udało mi się odgadnąć, kto jest winny, a jego motyw był do przewidzenia.

Rachel jest tym typem bohaterki, którego nie lubię. Słaba, nieumiejąca poskładać swojego życia do kupy. Żadna z postaci jakoś szczególnie nie zapadła mi w pamięć, wszyscy byli do siebie dosyć podobni. Ale za to zaintrygował mnie rudy z pociągu. Żałuję, że jego wątek nie był bardziej rozwinięty.

Powieść trzyma w napięciu, ale dla mnie, gdy już przeczytałam zakończenie, było ono trochę rozczarowujące. Pomimo moich domysłów liczyłam na coś więcej, coś co długo nie pozwoli o sobie zapomnieć. Kiedy jest się już po finale to historia wydaje się strasznie banalna.

Moja ocena dla tej pozycji to 5/10. Nie często sięgam po książki z tego gatunku, ale ta z pewnością do najlepszych nie należy.

Spotkaliście się już z "Dziewczyną z pociągu"?

czwartek, 17 marca 2016

Seriale, które skończyłam.

To już ostatni z planowanych przeze mnie postów na temat seriali. Dziś chcę podzielić się z wami tytułami, które obejrzałam w całości i które nie będą juz kontynuowane.
*Jest to lista programów zebranych z przeciągu okołu 8 lat. Dotyczy to wszystkich moich wpisów o serialach.
Zapraszam.


❉ 90210.
[lata 2008-2013; sezony 1-5]
Zaczęłam oglądać, aby wypełnić pustkę po "Plotkarze". Bardzo podobały mi się pierwsze sezony, ostatni był nudny i nie jestem zadowolona z kim ostatecznie byli sparowani główni bohaterowie (z wyjątkiem Adrianny i Navida, ich razem kocham).

❉ DOWNTON ABBEY.
[lata 2010-2015; sezony 1-6]
Ukochana najlepsza seria, która nie raz łamała mi serce. Skończył się dokładnie tak jak powinien, lepszego finału być nie mogło.

❉ DR HOUSE (House M.D.).
[lata 2004-2012; sezony 1-8]
Kilka pierwszych sezonów oglądałam po kilka razy, znam odcinki na pamięć, ale jeśli chodzi o 2 ostanie sezony nie jestem w stanie przypomnieć sobie o nich nic. To chyba znak, że trzeba je sobie odświeżyć :D. Jest to pierwszy serial, który oglądałam na bieżąco.


❉ JAK POZNAŁEM WASZĄ MATKĘ (How I met your mother).
[lata 2005-2014; sezony 1-9]
Najlepszy z oglądanych przeze mnie sitcomów, ale... ostatni odcinek. To jak producenci tego serialu potraktowali bohaterów i widzów... Tak się nie robi, szczególnie w serialach komediowych, ten ostatni odcinek nigdy nie powinien powstać...

❉ MENTALISTA (The Mentalist).
[lata 2008-2015; sezony 1-7)
Mentalistę kocham, za humor, bohaterów, to jak scenarzyści poprowadzili większość wątków. Bardzo żałuje, że serial się skończył, ale jestem usatysfakcjonowana finałem.

❉ ONCE UPON A TIME IN WONDERLAND.
[lata 2013-2014; sezon 1]
Był to spin-off serialu "Dawno, dawno temu". Bardzo polubiłam się z bohaterami, było to, może nie jakiś wysokich lotów, ale dobre uzupełnienie serii.

❉ PAMIĘTNIKI CARRIE (The Carrie diaries).
[lata 2013-2014; sezony 1-2]
Śledzenie opowieści o losach młodej Carrie Bradshaw znanej z "Seksu w wielkim mieście" było przyjemnością. Serial był lekki, zabawny, ale mogłoby powstać więcej sezonów.


❉ PLOTKARA (Gossip girl).
[lata 2007-2012; sezony 1-6]
"Plotkara" wielokrotnie doprowadzała mnie do płaczu, śmiechu, wściekłości.. Jest to również jeden z pierwszych seriali jakie oglądałam, mam do niego sentyment. Liczyłam jednak, że Serena skończy z kim innym.

❉ RAVENSWOOD.
[lata 2013-2014; sezon 1]
Kolejny spin-off, tym raz serialu "Pretty little liars". Nie przyjął się i dobrze. Z oryginałem nie miał on zbyt wiele wspólnego, nie wspominając już o elementach fantastycznych. Ogólnie średnio ogarnęłam o co w nim dokładnie chodziło. Cieszę się, że nie został kontynuowany, a Caleb wrócił do Rosewood.

❉ SELFIE.
[rok 2014; sezon 1]
To, że nie nakręcono kolejnych sezonów to jedna z największych pomyłek stacji. Serial jest współczesną wersją "My fair lady", miał ogromny potencjał, ale niestety został niedoceniony i anulowany po pierwszym sezonie. 


To wszystko.
A jakie seriale oglądacie wy? Które z nich to wasze ulubione?

poniedziałek, 14 marca 2016

"7 razy dziś" Lauren Oliver.

Zapraszam na recenzję.

Autor: Lauren Oliver

Tytuł: 7 razy dziś (org. Before I fall)
Data wydania: marzec 2010 (w Polsce luty 2011)
Liczba stron: 384
Wydawnictwo: Moondrive/Otwarte
Gatunek: YA, SF

W tym roku mają ruszyć prace nad ekranizacją powieści, w której główną rolę dostała Zoey Deutch.

Lauren Oliver jest autorką popularnej trylogii "Delirium". W ostatnim czasie została wydana w Polsce jej ostatnia pojedyncza powieść o tytule "Panika".

"7 razy dziś" jest podzielona na siedem rozdziałów, podczas których nastoletnia Sam opowiada nam jak wielokrotnie przeżywała jeden dzień swojego życia. Bohaterka jest szkolną gwiazdą, ma grupę przyjaciółek, chłopaka, ale tylko z pozoru to wszystko wygląda tak idealnie...

I tak... wielokrotnie już o tym pisałam na moim blogu - nie lubię stylu pisania Lauren Oliver. Nie podoba mi się to, że dokładnie opisuje każdy najmniejszy szczegół, pozostawiając zerowe pole dla wyobraźni czytelnika. Czasem te opisy są dobre, możemy więcej dowiedzieć się o życiu bohaterów, ale poświęcenie całego akapitu na opis różowych chusteczek spuszczanych w toalecie to lekka przesada.

Do książki miałam dwa podejścia. Początkowo (pierwsze 150 stron; 3 rozdziały) nie podobała mi się w ogóle. Główna bohaterka była pusta, zapatrzona w siebie, strasznie mnie denerwowała. Myślałam, że już odpuszczę sobie tę powieść, ale potem uznałam, że chcę o niej napisać, a żeby to zrobić uczciwie, powinnam doczytać ją do końca. Zrobiłam sobie przerwę i po dwóch innych książkach wróciłam do tej. I miałam wrażenie jakbym czytała coś zupełnie innego, lepszego. Sam nagle "wydoroślała", była do zniesienia, zaczęłam odnajdywać coś wartościowego.Z jednej strony to dobrze, ale z drugiej nie. Powieść powinna stanowić całość, w tym przypadku miałam wrażenie, jakbym czytała dwie odrębne pozycje, zabrakło punktu przejściowego.

Żeby nie było, że tylko narzekam to powiem teraz co mi się podobało. Wątek miłosny był zdecydowanie na plus. Uważam, że momentami to było naprawdę urocze, jednak nie chcę za wiele o nim wspominać, bo to mogło by być uznane za spojler.

Kolejnym pozytywnym aspektem jest przesłanie jakie niesie ze sobą ta książka, to do czego dochodzi główna bohaterka, uświadamiając sobie co jest w życiu naprawdę ważne.

Moja ocena dla tej pozycji to 5,5/10. Tak, średnio mi się podobała, ale mimo to jest warta przeczytania, szczególnie przez nastolatków.

Czytaliście "7 razy dziś"?

piątek, 11 marca 2016

Mean girls Book TAG.

Dawno na blogu nie było żadnego TAGu, więc postanowiłam zrobić taki, związany z jednym z moich ulubionych filmów.
Pytania znalazłam na jednym z zagranicznych blogów i przetłumaczyłam je.
Zapraszam


"It’s pronounced like Cady” 
 Wymowa imienia którego fikcyjnego bohatera sprawia Ci problemy?
Oglądam wywiady z autorami, gdzie mówią o postaciach, stad znam wymowę większości imion. Największe problemy pojawiają się przy fantastyce i dystopiach. Jednym z takich imion jest Chaol ("Szklany tron"), teoretycznie powinno się to wypowiadać "Kejol", coś takiego, a i tak wszyscy (łącznie ze mną) mówią "Czaol".


 “She doesn’t even go here!” 
Którą postać przeniósłbyś do świata z innej książki lub serii?
Chciałabym zobaczyć Celaenę Sardothien i Katniss Everdeen jak biorą udział w Eliminacjach z "Rywalek". To byłoby niezapomniane widowisko.


 “On Wednesdays we wear pink!” 
Przy czytaniu której książki miałeś uczucie deja vu, jakbyś już kiedyś to czytał?
Było tak przy "Dziewczynie z pomarańczami" Josteina Gaardera. Nie mam na myśli tego, że historia jest skąd ściągnięta, ale czytając tę książkę miałam wrażenie, że to nie jest mój pierwszy raz z tą historią, ale nie przypominałam sobie faktu, żebym kiedyś miała z nią styczność. 




 "You all have got to stop calling each other sluts and whores. It just makes it okay for guys to call you sluts and whores." 
Która książka obrazuje przeciwieństwo kobiecej siły?
Trylogia "Niezgodna" Veroniki Roth, a szczególnie "Zbuntowana". Teraz będzie spojler, więc uwaga. Ta część (pisana z perspektywy Tris) składa się z trzech rodzajów akapitów: 1. "O mój Boże, jaki Cztery jest piękny!" 2. "Jak mogłam zabić Willa?" I ogólnie płacz i jęczenie. 3. (tego rodzaju jest najmniej) Faktyczna akcja. Niby Tris jest kreowana na silną bohaterkę, a tak na prawdę przez te kilkaset stron czytamy jak lamentuje i ubolewa nad własnym losem.


 “You go Glen Coco!"
Postać, którą stale wspierałeś podczas czytania książki.
Clare z "Żony podróżnika w czasie" Audrey Niffenegger.


 "Get in loser, we’re going shopping!”
Ile czasu zwykle spędzasz w księgarni?
Za dużo. Pół godziny to minimum, jeśli chodzi o zwykłe, poukładane księgarnie, w Dedalusie schodzi się dwa razy dłużej.




  “It’s not my fault you’re like in love with me or something!”
Która książkowa postać otrzymałaby zakaz zbliżania się do Ciebie, gdyby była prawdziwa?
Gale, po tym co zrobił i jak się zachowywał w "Kosogłosie" nie chcę mieć do czynienia z tym nieczułym socjopatą.


 “I can’t help it that I’m popular.”
Popularna książka lub seria, przed której przeczytaniem byłeś pełen obaw.
Zacznijmy od tego, że nie lubię czytać książek, którymi wszyscy dookoła się zachwycają, na ogól okazuję się zwyczajne albo beznadziejne. Długo nie chciałam sięgnąć po "Szklany tron", i pewnie gdyby Ada go nie kupiła nadal bym nie zagłębiła się w tę serię, ale tym razem było warto.


 “She’s a life ruiner. She ruins peoples lives.”
Wszyscy kochamy Reginę George. Nazwij czarny charakter, który uwielbiasz i nic nie możesz na to poradzić.
Wiem, że TAG miał być książkowy, ale nie mam swojego ulubionego literackiego czarnego charakteru. Ale jeśli przejdziemy na filmy, animowane dokładniej, to musicie wiedzieć, że uwielbiam Yzmę z "Nowych szat króla". Kocham tę postać, jej zachowanie i teksty.


 “I’m not like a regular Mom, I’m a cool Mom.”
Ulubieni książkowi rodzice.
Atticus Finch z powieści Harper Lee <3.



 “That is so Fetch!”
Która książka lub seria powinna zyskać większą popularność?
Na pewno "Saga księżycowa", jeśli chodzi o Polskę, wtedy może wydaliby u nas kolejne tomy serii.


 “How do I even begin to explain Regina George?”
O jakim typie postaci najbardziej lubisz czytać?
Lubię czytać o postaciach podobnych do mnie, z podobnym poczuciem humoru i postrzeganiem świata.




 “I just have a lot of feelings.”
Co robisz, gdy książka dostarcza ci nieprzyjemnych uczuć?
Rozmawiam z Adą, z mamą, ewentualnie wyrażam swoją opinię w Internecie.


 “Nice wig Janice, what’s it made of?” "Your Mom’s chest hair!” 
Który tekst wypowiedziany przez postać wszedł na stałe do twojego słownika?
Ja często i całkowicie nieświadomie zaczynam używać zwrotów wypowiadanych przez postaci o których czytam, ciężko jest sprecyzować, co dokładnie to jest.

 “Boo, you whore.” 
Decyzja podjęta przez bohatera, która wyprowadziła cię z równowagi.
Wszystko, co robią główne bohaterki z "Pretty little liars" poczawszy od I do XVI tomu, dalej jeszcze nie czytałam, ale to co dziewczyny robią, jakie decyzje podejmują jest po prostu głupie. To nawet nie jest usprawiedliwione działaniem pod wpływem emocji, one mają świadomość konsekwencji, ale mimo wszystko dobrowolnie pakują się w kłopoty.


Do wykonania tagu nominuję Isabelle West i Anię z książkowego wzgórza, oraz każdego, kto miałby ochotę na powyższe pytania odpowiedzieć.

A jak wy byście odpowiedzieli? :)