niedziela, 18 października 2020

"Kraina nocy" Melissa Albert

Zapraszam na recenzję

Autor: Melissa Albert

Tytuł:  Kraina nocy (org. The Night Country)

Data wydania:  styczeń 2020 (w Polsce październik 2020)

Liczba stron: 332

Wydawnictwo: Media Rodzina

Gatunek: Fantastyka, YA

Język oryginału: Angielski

Tom serii: #2

 


Jest to drugi tom serii. Recenzję pierwszej części, czyli „Hazel wood” możecie przeczytać na blogu pod tym linkiem.

☁ ☁ ☁

Z pozoru zwyczajni bohaterowie, wiodą życie pełne niecodziennych zagadek do rozwiązania. Osamotnieni w mrocznej dolinie Krainy nocy, muszą wykazać się dojrzałością, by odkryć tajemnice śmierci baśniowych postaci. Autorka w mistrzowski sposób prezentuje też Nowy Jork, który obserwujemy w tle wydarzeń. Z dbałością o drobiazgi opisuje jego realny charakter, malując równocześnie niezwykły obraz baśniowych krain. Waleczni Finch i Alice nie poddają się nawet w obliczu nadchodzącego końca świata. Nie potrafią wyobrazić sobie gromu zniszczeń, który może nadejść. „To powinien być ogień albo powódź czy jakiś superwirus” – rozmyślają. Pozbawieni kontaktu ze sobą, muszą rozwiązać tę samą kryminalną zagadkę. Samotność wydaje się największą przeszkodą również wtedy, gdy sprawa okazuje się znacznie poważniejsza, niż można by przypuszczać…

(Opis fabuły pochodzi ze strony wydawnictwa)

W paru słowach przypomnę co pisałam odnośnie pierwszego tomu i co nie uległo zmianie w tym. Główną bohaterką jest dorosła już Alice. Nadal dawkowane nam są kolejne „Opowieści z Uroczyska”. Dostajemy mnóstwo porównań do popkultury, co dla mnie zawsze jest na plus. Rozdziały są krótkie, a przez książkę się płynie. Ja miałam możliwość przeczytania tej książki przedpremierowo, jeszcze przed korektą, więc mam nadzieję, że drobne błędy jakie jeszcze tam były nie wpływają na mój odbiór lektury.

Mimo iż przenieśliśmy się z lasu do miasta to autorce udało utrzymać się ten baśniowy, mroczny charakter opowieści. Wyraźne czujemy tajemnicę i jakieś nieszczęścia czyhające na bohaterów. Klimat książki wspaniale współgra z obecną pogodą, więc to była dobra decyzja, aby wydać ją właśnie teraz. Deszcz, wilgoć, mgła i mrok pozwalają nam przenieść się do „Krainy nocy”.

Poprzednio pisałam, że Alice jest okropna, szczególnie w relacjach z innymi ludźmi. Tutaj na szczęście trochę się ogarnęła i dorosła. Mocno wpłynęły na nią doświadczenia opisane w „Hazel wood”. Jednak jej relacje z innymi, szczególnie z matką nadal nie są idealne. Zbyt dużo między nimi niedopowiedzeń, żeby mogły sobie do końca zaufać.

To na co najbardziej czekałam to powrót Fincha. Jest moją ulubioną postacią. Dostał teraz własną, rozbudowaną przygodę, bo część rozdziałów prowadzonych jest z jego perspektywy. Cieszę się, że miał swoje 5 minut, dla mnie to nadal najlepszy bohater tej serii.

Mam duży problem z postaciami drugo- i trzecioplanowymi. Jest ich kilka, dla mnie mają podobne imiona (których obecnie już nawet nie pamiętam), a wszystkie zlały mi się w jedną całość i pewnym momencie przestałam już rozróżniać kto jest kim i co zrobił. Wpłynęło to mocno na moje odczucia co do rozwiązania głównej tajemnicy tego tomu, bo gdy ujawniono w końcu kto jest tym złym to ja długo się zastanawiałam, która to była postać.

Ta część na pewno jest równiejsza od poprzedniej, autorka powoli wyrabia się jako pisarka, widzi, gdzie popełniła błędy i stara się wyciągnąć z nich wnioski.

★★★☆☆

Moja ocena dla tej pozycji to 3/5 gwiazdek. Jest to na pewno coś dla fanów klimatu Halloween, baśni i mrocznych „leśnych” historii. Sądzę, że z każdym tomem może być coraz lepiej.

Za możliwość zrecenzowania książki dziękuję wydawnictwu Media Rodzina.

sobota, 17 października 2020

"Diabeł, laleczka, szpieg" Matt Killeen

Zapraszam na recenzję

Autor: Matt Killeen

Tytuł:  Diabeł, laleczka, szpieg (org. Devil, Darling, Spy)

Data wydania:  styczeń 2020 (w Polsce wrzesień 2020)

Liczba stron: 448

Wydawnictwo: Media Rodzina

Gatunek: Thriller, YA, Literatura wojenna

Język oryginału: Angielski

Tom serii: #2

 


Jest to drugi tom serii. Recenzję pierwszej części, czyli „Sierota, bestia, szpieg” możecie przeczytać na blogu pod tym linkiem.

☁ ☁ ☁

Jest rok 1940, a Sara Goldstein ukrywa się przed nazistami, zmieniając się w Ursulę Haller. Staje się ulubienicą śmietanki towarzyskiej stolicy hitlerowskich Niemiec. Pomaga aliantom, zdobywając informacje od nazistowskich generałów w czasie wystawnych przyjęć w eleganckiej dzielnicy Berlina. Czuje jednak, że mogłaby zrobić więcej. Wtedy kapitan, szpieg, z którym pracuje, dowiaduje się o podejrzanym niemieckim lekarzu działającym w Afryce Środkowej. Plotka głosi, że mężczyzna eksperymentuje z bronią biologiczną i dysponuje wirusem dość groźnym, by unicestwiać całe miasta.

Zadaniem Sary i kapitana jest odnalezienie szalonego naukowca oraz przejęcie stworzonej przez niego broni. Muszą to jednak zrobić zanim naziści wykorzystają ją w walce. Dołącza do nich Clementine, udająca służącą pół-Niemka, pół-Senegalka, której ostrością języka i spostrzegawczością dorównuje tylko Sara. Kiedy podróżują przez tereny Konga i Gabonu, słowa Clementine zmuszają Sarę do zaakceptowania bolesnej prawdy, że masowa eksterminacja ludzi nie jest wymysłem nazistów. Gra o niepokojąco wysoką stawkę, najmroczniejsze czyny, do jakich zdolny jest człowiek i dziewczyna, która nie ma nic do stracenia.

(Opis fabuły pochodzi ze strony wydawnictwa)

Sama historia jest tak skonstruowana, że możemy się za nią zabrać bez znajomości pierwszego tomu. Każda z tych książek opowiada o innej misji wykonywanej przez naszych bohaterów i jest w większej mierze zamkniętą historią. Jednak  ja polecam przeczytać „Sierotę…”, aby poznać bliżej głównych bohaterów  i zobaczyć jak znaleźli się w miejscu, w którym są obecnie i co ich połączyło.

Moje odczucia co do ogóły się nie zmieniły – nadal opowieść jest ciekawa i wciągająca,  język  jest przystępny. Poruszane są ważne tematy, na pierwszy plan wysuwa się rasizm, ale mamy też inne, np. brak edukacji seksualnej. I tu mnie trochę zabolało. Jest to już któraś książka z kolei, w której pierwsza miesiączka porównana jest do doświadczenia bliskiego śmierci,  rzeka krwi i trauma do końca życia. A tak nie jest. Dobra, teraz napisał to facet, który pisał to tylko na podstawie relacji osób menstruujących, ale autorkom też się tak zdarza przedstawić okres. Dobra, to może boleć, ale  nie aż tak. Nie straszmy na siłę, szczególnie tych, które są jeszcze przed pierwszą miesiączką.

W tym tomie poznajemy dwie nowe bohaterki – Clementine  i dr Lisbeth. I obie, choć tak różne od siebie zarówno pod względem fizycznym, jak i doświadczeń życiowych, są bardzo silne i mają bardzo złożone charaktery. Clementine jest podobna do Sary – również jest młoda i pozostawiona sama sobie, jest bardzo przebiegła i domyślna, co przydatne jest podczas walki o przetrwanie. Z kolei Lisbeth to dorosła kobieta, lekarka, bardzo poświęcona swojej pracy i badaniom, które prowadzi. Dla Sary staje się w pewnym momencie opiekunką i przewodniczką, wypełnia pustkę, którą pozostawiła u niej strata matki.

Liczyłam na więcej Kapitana. Niestety, tak jak w pierwszym tomie, jego postać w pewnym momencie schodzi na dalszy plan. Jest obecny, ale działa w tle wydarzeń, dając Sarze pola do popisu.

Porównując do poprzedniego tomu, miałam wrażenie, że ten jest trochę cięższy i poważniejszy.  Bohaterka z dziecka zmienia się w osobę dorosłą i jest to odczuwalne. Szczerze, ta historia podoba mi się trochę mniej, ale to tylko przez moje osobiste preferencje – Afryka i naukowcy w plenerze to nie moje klimaty. Trochę zbyt duża ilość plot twistów na koniec, bo w pewnym momencie już nie pamiętałam, którzy to ci dobrzy, a którzy źli, czy przypadkiem role znowu się nie odwróciły.

Natomiast jest jedna dosyć ciekawa sprawa. Szczególnie mając na uwadze, że wydarzenia z książki poparte są faktami, a została ona wydana na początku tego roku (licząc czas na napisanie i korektę, raczej pomysł na nią nie powstał później niż w połowie 2019). I teraz mogą pojawić się spoilery, co do tego, czego dotyczyła praca naukowców (do końca akapitu).  Pracowali na wirusem, nie końca byli pewni jak się przenosił  i jak go wyleczyć. Wszyscy mający kontakt z potencjalnymi chorymi musieli być zaopatrzeni w maseczki, rękawiczki, odpowiednie stroje, a później poddać się dezynfekcji w wybielaczu. Dodatkowo zarazę tę przenosiły nietoperze. Trochę dziwnie się to czytało w obecnej sytuacji.

★★★☆☆

Moja ocenia dla tej pozycji to 2,75/5 gwiazdek. Ciekawa kontynuacja, na pewno warta przeczytania, ocena wynika tylko z moich osobistych preferencji co do tematyki. A zakończenie wskazuje na możliwość powstania kolejnego tomu.

 Za możliwość zrecenzowania dziękuję Wydawnictwu Media Rodzina.

piątek, 25 września 2020

"Bezludna wyspa" M.A. Bennett

 ☁ Zapraszam na recenzję ☁


Autor: M.A. Bennett
Tytuł:  Bezludna wyspa (org. The Island)
Data wydania:  sierpień 2018 (w Polsce wrzesień 2020)
Liczba stron: 440
Wydawnictwo: Media Rodzina
Gatunek: Thriller, YA, Literatura wojenna
Język oryginału: Angielski



Tom serii: powieść jednotomowa

                

M.A. Bennett jest autorką trylogii "S.T.A.G.S". W Polsce obecnie czekamy na wydanie jej drugiego i trzeciego tomu, czyli "D.O.G.S" i "F.O.X.E.S". Recenzję pierwszej części możecie przeczytać u mnie na blogu.

☁ ☁ 

Link dopiero co przeprowadził się z Ameryki i nie jest mu łatwo zaaklimatyzować się w prestiżowej szkole z tradycjami Osney. Kto mógł się spodziewać, że trzeba będzie zrozumieć tak wiele dziwacznych tradycji? I co to za szkoła, w której o hierarchii wśród uczniów decyduje czas przebieżki wokół szkolnego boiska – nawet jeśli to niezwykle stare boisko? Osiągnąwszy najgorszy od wielu lat wynik w tej konkurencji, Link od razu staje się pośmiewiskiem całej szkoły. Niektórzy uczniowie szczególnie się zawzięli, żeby uprzykrzyć mu życie...

Kiedy pojawia się pomysł wylotu na szkolną wycieczkę, Link uważa, że nie mogłoby go spotkać nic gorszego niż dobrowolne skazanie się na spędzenie wolnego czasu ze swoimi prześladowcami. Kusząco brzmi ultimatum rodziców: będzie mógł opuścić szkołę Osney – na zawsze – tylko wtedy, gdy weźmie udział w tym wyjeździe. Link decyduje się zacisnąć zęby i jakoś przetrwać te kilka dni, żeby zdobyć wymarzoną nagrodę. Jednak ta wycieczka będzie wymagać szczególnego rodzaju wytrzymałości 

                                                           (Opis fabuły pochodzi ze strony wydawnictwa)

Opowieść zaczynamy w momencie, gdy Link przenosi się z rodzicami z USA do Wielkiej Brytanii i rozpoczyna naukę w nowej szkole. Od razu wie, że nie jest to szkoła dla niego, bo jak wszelkie znaki na to wskazują jest to szkoła sportowa. Link jest również narratorem całej opowieści, to z jego perspektywy śledzimy wydarzenia.

I powiem to od razu - nie znoszę Linka. Tak, to on jest ofiarą, to prawda. W szkole spotyka się z agresją, dręczeniem i cyberbullingiem. Raz spróbował się postawić oprawcy, nie udało się, więc postanowił cierpieć w pokornym milczeniu. Przez trzy lata. Nienawidzę takiej postawy i nie jest to też dobry wzorzec dla czytelników, szczególnie tych młodszych. Bo gdy masz 13 lat i ktoś bardzo poważnie cię dręczy to idziesz poprosić o pomoc dorosłych. Link wielokrotnie był wykorzystywany przez rówieśników, nie miał żadnego wsparcia w szkole, żadnych przyjaciół, w ogóle nie odnajdował się w otoczeniu Osney. Mógł po prostu zmienić szkołę.

I właśnie przez to pierwsze 100 stron tej książki było dla mnie ciężkie do przejścia. Ale gdy już akcja przeniosła się na tytułową wyspę to coraz łatwiej było mi się wkręcić w historię. Widać, że autorka zrobiła dobry research odnośnie potencjalnych sytuacji, w których mogą znaleźć się "rozbitkowie". Bardzo doceniam też odwołania do innych dzieł z motywem robinsonady - "Robin Crusoe", "Władca much", "Tajemnicza wyspa", czy produkcje filmowe i telewizyjne, jak "Lost" czy "Cast away". Jednak moim ulubionym pozostaje nawiązanie do audycji BBC, gdzie znane osoby wybierają swoje playlisty na pobyt na bezludnej wyspie. Każdy z bohaterów miał przypisaną własną muzykę i to było coś na prawdę oryginalnego. Przyznam, że najbardziej go gustu przypadła mi playlista Mirandy.

Ciekawie przedstawiony jest też portret psychologiczny głównego bohatera, jak i pozostałych na wyspie 6 osób. Możemy zobaczyć jak ofiara staje się przywódcą, a potem, niestety, oprawcą. Widzimy, jak tłum ślepo podąża za tym, kto obecnie jest im w stanie zaoferować najwięcej. Autorka stara się też zwrócić naszą uwagę na fakt, że nasza popularność w liceum, nie ma żadnego znaczenia w życiu poza szkołą, liczą się umiejętności i ciężka praca.

Jest jedna scena (właściwie dwie, ale niemal identyczne) z udziałem Linka i dwóch innych bohaterek i było to coś strasznie niesmacznego, szczególnie biorąc pod uwagę, że bohaterowie mają po 16 lat.

Tak jak początek mnie nie zachwycił, a nad środkiem się rozpływam, to zakończenie moim zdaniem jest słabe. Postaram się napisać to jak najbardziej ogólnie, żeby uniknąć spoilerów (ewentualnie pomińcie ten akapit). Przez cały pobyt na wyspie dostajemy wskazówki, że coś jest nie tak. I przyznam, że gdy bohaterowie dochodzą do rozwiązania i odkrywają, co się tak naprawdę stało to byłam bardzo zawiedziona. A najbardziej boli mnie brak konsekwencji - na koniec wracamy do szkoły i bohaterowie zachowują się jakby nic się nie wydarzyło, żadnych wniosków czy przemyśleń, żadnej zmiany w dotychczasowym zachowaniu. I tu zaczynam się zastanawiać - po co to wszystko było? I jeszcze epilog - tu autorka bardzo popłynęła.

Ja do końca nie wiem, dla kogo przeznaczona jest ta książka. Autorka stara się poruszać dojrzałe tematy. Ma bardzo ciekawe pomysły i moim zdaniem gdyby poszła w bardziej mroczniejszą, poważniejszą stronę to jej powieści by na tym zyskały (mam na myśli też STAGS). Ale czytając jej powieści, mam wrażenie jakbym oglądała film, który w ostatniej chwili zmienił kategorię wiekową z R na PG-13. Przez to niektóre wątki są spłycone, dopasowane do młodszej młodzieży, a historia staje się odrobię infantylna. 

Moja ocenia dla tej pozycji to 2,5/5 gwiazdek. Nie jest moja ulubiona książka, ale sądzę, że ktoś młodszy ode mnie może się nią nawet zachwyć. Bawiłam się przy niej dobrze, zakończenie było tak abstrakcyjne, że po czasie to nawet mnie śmieszy, więc sprawdźcie sami, czy to coś dla was.

Za możliwość zrecenzowania dziękuję Wydawnictwu Media Rodzina.