sobota, 17 października 2020

"Diabeł, laleczka, szpieg" Matt Killeen

Zapraszam na recenzję

Autor: Matt Killeen

Tytuł:  Diabeł, laleczka, szpieg (org. Devil, Darling, Spy)

Data wydania:  styczeń 2020 (w Polsce wrzesień 2020)

Liczba stron: 448

Wydawnictwo: Media Rodzina

Gatunek: Thriller, YA, Literatura wojenna

Język oryginału: Angielski

Tom serii: #2

 


Jest to drugi tom serii. Recenzję pierwszej części, czyli „Sierota, bestia, szpieg” możecie przeczytać na blogu pod tym linkiem.

☁ ☁ ☁

Jest rok 1940, a Sara Goldstein ukrywa się przed nazistami, zmieniając się w Ursulę Haller. Staje się ulubienicą śmietanki towarzyskiej stolicy hitlerowskich Niemiec. Pomaga aliantom, zdobywając informacje od nazistowskich generałów w czasie wystawnych przyjęć w eleganckiej dzielnicy Berlina. Czuje jednak, że mogłaby zrobić więcej. Wtedy kapitan, szpieg, z którym pracuje, dowiaduje się o podejrzanym niemieckim lekarzu działającym w Afryce Środkowej. Plotka głosi, że mężczyzna eksperymentuje z bronią biologiczną i dysponuje wirusem dość groźnym, by unicestwiać całe miasta.

Zadaniem Sary i kapitana jest odnalezienie szalonego naukowca oraz przejęcie stworzonej przez niego broni. Muszą to jednak zrobić zanim naziści wykorzystają ją w walce. Dołącza do nich Clementine, udająca służącą pół-Niemka, pół-Senegalka, której ostrością języka i spostrzegawczością dorównuje tylko Sara. Kiedy podróżują przez tereny Konga i Gabonu, słowa Clementine zmuszają Sarę do zaakceptowania bolesnej prawdy, że masowa eksterminacja ludzi nie jest wymysłem nazistów. Gra o niepokojąco wysoką stawkę, najmroczniejsze czyny, do jakich zdolny jest człowiek i dziewczyna, która nie ma nic do stracenia.

(Opis fabuły pochodzi ze strony wydawnictwa)

Sama historia jest tak skonstruowana, że możemy się za nią zabrać bez znajomości pierwszego tomu. Każda z tych książek opowiada o innej misji wykonywanej przez naszych bohaterów i jest w większej mierze zamkniętą historią. Jednak  ja polecam przeczytać „Sierotę…”, aby poznać bliżej głównych bohaterów  i zobaczyć jak znaleźli się w miejscu, w którym są obecnie i co ich połączyło.

Moje odczucia co do ogóły się nie zmieniły – nadal opowieść jest ciekawa i wciągająca,  język  jest przystępny. Poruszane są ważne tematy, na pierwszy plan wysuwa się rasizm, ale mamy też inne, np. brak edukacji seksualnej. I tu mnie trochę zabolało. Jest to już któraś książka z kolei, w której pierwsza miesiączka porównana jest do doświadczenia bliskiego śmierci,  rzeka krwi i trauma do końca życia. A tak nie jest. Dobra, teraz napisał to facet, który pisał to tylko na podstawie relacji osób menstruujących, ale autorkom też się tak zdarza przedstawić okres. Dobra, to może boleć, ale  nie aż tak. Nie straszmy na siłę, szczególnie tych, które są jeszcze przed pierwszą miesiączką.

W tym tomie poznajemy dwie nowe bohaterki – Clementine  i dr Lisbeth. I obie, choć tak różne od siebie zarówno pod względem fizycznym, jak i doświadczeń życiowych, są bardzo silne i mają bardzo złożone charaktery. Clementine jest podobna do Sary – również jest młoda i pozostawiona sama sobie, jest bardzo przebiegła i domyślna, co przydatne jest podczas walki o przetrwanie. Z kolei Lisbeth to dorosła kobieta, lekarka, bardzo poświęcona swojej pracy i badaniom, które prowadzi. Dla Sary staje się w pewnym momencie opiekunką i przewodniczką, wypełnia pustkę, którą pozostawiła u niej strata matki.

Liczyłam na więcej Kapitana. Niestety, tak jak w pierwszym tomie, jego postać w pewnym momencie schodzi na dalszy plan. Jest obecny, ale działa w tle wydarzeń, dając Sarze pola do popisu.

Porównując do poprzedniego tomu, miałam wrażenie, że ten jest trochę cięższy i poważniejszy.  Bohaterka z dziecka zmienia się w osobę dorosłą i jest to odczuwalne. Szczerze, ta historia podoba mi się trochę mniej, ale to tylko przez moje osobiste preferencje – Afryka i naukowcy w plenerze to nie moje klimaty. Trochę zbyt duża ilość plot twistów na koniec, bo w pewnym momencie już nie pamiętałam, którzy to ci dobrzy, a którzy źli, czy przypadkiem role znowu się nie odwróciły.

Natomiast jest jedna dosyć ciekawa sprawa. Szczególnie mając na uwadze, że wydarzenia z książki poparte są faktami, a została ona wydana na początku tego roku (licząc czas na napisanie i korektę, raczej pomysł na nią nie powstał później niż w połowie 2019). I teraz mogą pojawić się spoilery, co do tego, czego dotyczyła praca naukowców (do końca akapitu).  Pracowali na wirusem, nie końca byli pewni jak się przenosił  i jak go wyleczyć. Wszyscy mający kontakt z potencjalnymi chorymi musieli być zaopatrzeni w maseczki, rękawiczki, odpowiednie stroje, a później poddać się dezynfekcji w wybielaczu. Dodatkowo zarazę tę przenosiły nietoperze. Trochę dziwnie się to czytało w obecnej sytuacji.

★★★☆☆

Moja ocenia dla tej pozycji to 2,75/5 gwiazdek. Ciekawa kontynuacja, na pewno warta przeczytania, ocena wynika tylko z moich osobistych preferencji co do tematyki. A zakończenie wskazuje na możliwość powstania kolejnego tomu.

 Za możliwość zrecenzowania dziękuję Wydawnictwu Media Rodzina.

Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza