poniedziałek, 7 października 2019

Wrap up - wakacje 2019.


Niestety jest już październik, dla studentów wakacje się skończyły. Dlatego chciałabym napisać trochę o każdej z książek, które udało mi się przeczytać w okresie od początku lipca do końca sierpnia. Wrzesień w oddzielnym poście.
Zapraszam

Lipiec

W ostatnim podsumowaniu pisałam, że zaczęłam "Siedmiu mężów Evelyn Hugo" Taylor Jenkins Reid. Czytałam ją po angielsku. Z początku trochę się bałam, że będzie zbyt poważna, żeby czytać ją w oryginale, bo dotąd czytałam tylko lekkie młodzieżówki. Ale jak już się za nią wzięłam to przepłynęłam przez nią, prosty język, bardzo wciągająca historia i świetnie wykreowani bohaterowie. Myślę, że to ten rodzaj powieści, w której każdy znajdzie coś, co go zainteresuje.

W górach czytałam "Gliniany most" Markusa Zusaka. Może powiem coś więcej jak przestanę płakać. Ale myślę, że wiecie, że u mnie "Markus Zusak" = 11/10.Idźcie, kupujcie, czytajcie.

Na zeszłorocznych WTK na wymianie zgarnęłam "Wiolonczelistę z Sarajewa" Stevena Gallowaya. Nie chcę pisać, że mi się podobała, bo to nie ten typ literatury, który ma się podobać i jest czytany dla rozrywki. Ale mogę powiedzieć, że książka jest krótka i napisana w przystępny sposób. Wydarzenia z Sarajewa z lata 90. opisane są zarówno z perspektywy zwykłych ludzi, jak i snajperki. Myślę, że warto poświęcić chwilę żeby zapoznać się z tą historią.

Wydaje mi się, że wszyscy już słyszeli o powieści graficznej "Maus. Opowieść ocalałego" Arta Spiegelmana. Nie jest to typowa historia o wojnie, bo oprócz tego, że poszczególne narody są ukazane jako zwierzęta, to książka pokazuje nam jak ludzie odbierali początek wojny, co robili, aby przetrwać w jej trakcie i po jej zakończeniu, a także w jaki sposób te wydarzenia odbijają się na następnych pokoleniach, które urodziły się już w czasach powojennych. Wiem, że teraz ciężko jest z nakładem tej książki, ale jeśli kiedyś będziecie mieli okazję ją przeczytać to nie zastanawiajcie się ani chwili.

I tu przyszedł czas na perełkę. "Zmierzch" Stephanie Meyer. W wieku 22 lat w końcu udało mi się zapoznać z tym klasykiem. Zabawa była przednia. Szczególnie dlatego, że moja siostra udostępniła mi swoją wersję z komentarzem i pozwoliła mi ją współtworzyć. 

"You asked for perfect" Laury Silverman to w skrócie młodzieżówka o presji wywieranej na nastolatków przez szkołę, rodziców, potrzebie osiągnięcia doskonałości kosztem własnego zdrowia i relacji z innymi. Jak się za bardzo przejmujecie takimi głupotami jak oceny to polecam.

Sierpień

Chciałam przeczytać coś lekkiego, na jedno posiedzenie. Wybór padł na "Love & Gelato" Jenny Evans Welch. Później w tym miesiącu zabrałam się za drugi tom, czyli "Love & Luck". Nic odkrywczego, dwie bardzo przyjemne, proste młodzieżówki. Przyznaję, że pierwsza część podobała mi się dużo bardziej.

W tym miesiącu udało mi się także przeczytać "Baśnie braci Grimm dla młodzieży i dorosłych. Bez cenzury" zebrane przez Philipa Pullmana. Trochę się zawiodłam, bo spodziewałam się czegoś dużo mroczniejszego, rozlewu krwi i mordobicia, a w większości były to jednak zwykłe baśnie. Ale to i tak był miły powrót do historii znanych z dzieciństwa (pamiętacie "Simsala Grimm"?).

"Sama się prosiła" Lousie O'Neill to kolejna książka, której nie zamierzam oceniać. Chcę tylko powiedzieć, że uważam, że powinniście ją przeczytać.

Styl Victorii Schwab na tyle mi się podoba, że po "Odcieniach magii" zdecydowałam się na zakup "Vicious" (a tak naprawdę kupiłam ją tylko dlatego, że na targach dorzucili mi do niej przypinkę). Sama książka w sobie bardzo mi się spodobała, ale mam z nią problem. Bo pierwsza połowa, cała fabuła to to samo co w filmie "Linia życia". A film był pierwszy i nie wiem jak się do tego odnieść... 

"Amal unbound" autorstwa Aishy Saeed to krótka książka, z tego co wiem przeznaczona dla młodszej młodzieży. A ja bardzo się cieszę, że takie książki powstają. Że nie musimy przekopywać się przez podręczniki, czy reportaże, aby poznać jak wygląda życie w innych krajach, kulturach. I cieszy mnie, że książki dla dzieci nie są tylko o misiach czy wróżkach i że niosą ze sobą ważne przesłanie.

"Efekt Rosie" Graeme Simsiona to drugi tom trylogii (jak na razie) o Donie Tillmanie. I ta seria to moje odkrycie ostatniego roku. Humor całkowicie mój, trochę naukowych faktów, niby prosta historia, ale jak ją czytam to czuję się jakby były Święta. Takie przyjemne ciepło. Czytam ja, moja siostra, mama i sąsiadka, także polecam każdemu.

13 książek w 2 miesiące nie jest szczytem moich możliwości, zwłaszcza biorąc pod uwagę to, że miałam wolne. Ale i tak uważam, że jest git, jestem zadowolona z każdej przeczytanej książki, co nie zdarza się zbyt często. Także cieszy mnie to, że wybieram lektury trafiające w mój gust lub chociaż miło spędzam przy nich czas.
Początkowo w jednym poście chciałam zawrzeć cały okres moich wakacji, ale w połowie stwierdziłam, że to będzie za długie, więc podsumowanie września pojawi się za parę dni.

Czytaliście którąś z tych książek albo macie ją w planach?






1 komentarz: