piątek, 10 czerwca 2016

Wyzwania czytelnicze.

Zapraszam.

Mówiłam, że nie lubię wyzwań książkowych. I to prawda, ale chodzi mi o wyzwania narzucające co mamy czytać. Wszelkie "przeczytaj książkę autora, który ma takie inicjały jak ty" lub "sięgnij po gatunek, który wybierasz najrzadziej". W większości przypadków zmuszamy się do czytania powieści, których nie chcemy, byleby tylko wypełnić wyzwanie. A to odbiera nam całą przyjemność z czytania.

Często też bywa, że gdy nie znajdujemy w domu książki, która odpowiadałaby danemu wyzwaniu to kupujemy nowe, nieinteresujące nas powieści, odstawiamy je na półkę, wyzwanie odkładamy na później, a potem zapominamy, dlaczego w ogóle chcieliśmy te pozycje przeczytać. Może po nie kiedyś sięgniemy, może nie, ale w większości przypadków to marnowanie pieniędzy i miejsca na półce.

To samo myślę o bookathonach. Kilkakrotnie w grupie Bookathon na facebooku widywałam posty ludzi, którzy chcąc wziąć w nim udział, dopasowują do kategorii książki, których nigdy wcześniej nawet nie brali pod uwagę. I potem męczą się, żeby daną pozycję dokończyć, chociaż ani trochę im się nie podoba. I nie piszę tego po to, aby zniechęcić was do brania udziału w Bookathonie, tylko po to, abyście przemyśleli czy na pewno sprawi wam to przyjemność. I nie warto zarywać nocy, rezygnować ze spotkań ze znajomymi, brać urlopu tylko po to by takim wyzwaniom sprostać. Ludzie zbyt poważnie traktują te wyzwania. Powinny być one zabawą, sprawdzeniem siebie, a nie przymuszaniem się.


Ja osobiście biorę udział w trzech wyzwaniach. Po pierwsze zamierzam przeczytać 100 książek z listy BBC. Może właśnie zaprzeczam temu co napisałam wyżej, ze nie lubię być ograniczana, a na tej liście są konkretne tytuły, ale już wyjaśniam. Na tej liście znajdują się klasyki, książki znane, przełomowe, a każda z nich wniosła coś do historii literatury. Jest to mój cel bardziej na życie niż na teraz, do niektórych tytułów wiem, że jeszcze nie dorosłam. Zamierzam kiedyś przynajmniej zacząć każdą z nich, a jeśli któraś mi się nie spodoba to sobie odpuszczę, nic na siłę.

Drugim wyzwaniem są 52 książki w roku. Wiem, że jestem w stanie to zrobić, w poprzednich latach znacznie przekraczałam tę liczbę. Te 52 pozycje to moje minimum, teraz chciałabym pobić wynik z zeszłego roku, czyli 80 książek.

Właśnie postanowiłam dołączyć do wyzwania "przeczytam, tyle ile mam wzrostu". Nigdy wcześniej o nim nie myślałam, bo jestem dosyć wysoka (175 cm). Ale ostatnio postanowiłam dołączyć do tej zabawy i sprawdzić, ile pozycji utworzy wieżę mojej wielkości ;). W poniedziałek pojawi się post podsumowujący moje dotychczasowe wyniki.

To tyle na dziś.
A jaki jest wasz stosunek do wyzwań czytelniczych? Bierzecie w nich udział?

6 komentarzy:

  1. Sama prowadzę jedno - Czytam nie tylko Amerykanów! ;) Żeby czytać więcej książek autorów, którzy pochodzą z innych krajów niż USA, bo ostatnio stali się strasznie modni :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo ciekawy pomysł :D Lubię czytać książki nieamerykańskich autorów, czuć w nich zupełnie inni klimat :)

      Usuń
  2. A ja lubię wyzwania, bo poszerzają moje horyzonty czytelnicze - oczywiście, nic się dla mnie nie dzieje, jeśli nie wszystkie kategorie wypełnie.
    W Bookathonie natomiast najbardziej lubię tę atmosferę wsparcia i dyskujsje grupowe, no i wakacje czytać jedną książkę na dzień to żaden problem.

    OdpowiedzUsuń
  3. 100 książek BBC to dość odważne wyzwanie. Ja właśnie nie dawno ukończyłam Czytam, ile mam wzrostu. Nie miałam tak dużego kłopotu, w końcu 160 cm to nie tak dużo. ;)

    Pozdrawiam serdecznie i zapraszam do siebie w wolnej chwili.
    http://tylkomagiaslowa.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No tak, ambitnie, chociaż jak już wspominałam, jest to na całe życie. Gratuluję ukończenie wyzwania.
      Również pozdrawiam i na pewno zajrzę ;)

      Usuń
  4. Nie wiem, po co wydawać pieniądze na książki tylko dla wyzwania. Przecież po coś są biblioteki, tam znajdziemy każdą książkę, pasującą nawet do najbardziej zwariowanych blogowych akcji czytelniczych ;)
    Nie brałam dotąd udziału w żadnym wyzwaniu i nie wiem, czy byłabym kiedykolwiek takim zainteresowana. Czytam dla przyjemności, nie po to, żeby z kimś rywalizować.
    Pozdrawiam,
    http://tamczytam.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń