wtorek, 24 listopada 2015

Seriale, które porzuciłam.

Witam wszystkich, dzisiaj zapraszam na post o serialach, które przestałam oglądać i nie mam zamiaru w najbliższej przyszłości do nich wracać. Żeby nie było, nie oglądałam tego wszystkiego naraz, jest to lista programów zebranych z przeciągu okołu 8 lat. Dotyczy to wszystkich moich wpisów o serialach.
☁Miłego czytania.

Zacznę od programów, których obejrzałam 1 lub 2 odcinki.

❉ "Tajemny krąg" ("The secret circle") i "Grę w kłamstwa" ("The lying game") zaczęłam oglądać, żeby wypełnić pustkę w przerwie między kolejnymi odcinkami "Pretty little liars". I szybko przestałam, gdy okazało się, że oba seriale zostały anulowane po pierwszym sezonie.
Widziałam do połowy pierwsze odcinki "Żywych trupów" ("The walking dead"), "Domu grozy" ("Penny dreadful"), "The Knick" oraz "Detektywa" ("True detective") i tyle wystarczyło żebym się zniechęciła. W pierwszym przypadku, uważam, że zombie są po prostu nudne, w kolejnych - ogólnie jakoś mi nie przypasowały, to nie dla mnie.
Był jeden powód, dla którego włączyłam "Flasha" ("The Flash"). I ten powód nazywa się Grant Gustin. Ale jakoś nie przepadam za superbohaterami, chyba nadal toleruję tylko X-Menów.
Co do "Mad men" to te dwa odcinki, które obejrzałam naprawdę mi się podobały. Ale gdy zaczynałam oglądać ten program nie mogłam nigdzie znaleźć dalszych odcinków po polsku i na razie do niego nie wróciłam. Może kiedyś.

Dalej będą seriale porzucone po kilku odcinkach lub po pierwszym sezonie. Moment, na którym skończyłam, podam w nawiasie.

❉ "Nastoletnia Maria Stuart" ("Reign") (połowa 2. sezonu) była świetna. Przez pierwszy sezon.  Później pojawił się Conde, Mary stało się to co się stało, mimo to wkurzała mnie niesamowicie, tak jak cała reszta. Aż w końcu stwierdziłam, że raczej nie ulegnie poprawie i nie będę się dłużej z tym męczyć. Ta sama sytuacja w przypadku "Pamiętników wampirów" ("The vampire diaries") (sezon 1.), nie porwało mnie.
❉ "Obcą" ("Outlander") (odcinek 8.) straciłam zainteresowanie przy pierwszej dłuższej przerwie.
❉ "Kumple" ("Skins UK") (sezon 1.) to jeden z błędów młodości. W ogóle mi się ten serial nie podobał, nie polecam.
Oglądając "Demony daVinci" ("Da Vinci demons") (sezon 1.) i "Hannibala" (sezon 1.) nie do końca ogarniałam o co chodzi, nie czułam też potrzeby dowiedzenia się co będzie dalej.
W serialach "The following" (odcinek 10.) i "Maski szpiega" ("Legends")  (sezon 1) nieudolność pracy specjalnie wyszkolonych agentów i policji była tak widoczna i niedorzeczna, że nie nie dało się tego dłużej oglądać.
Kolejnym serialem, który obejrzałam ze względu na występującego w nim aktora jest "Graceland" (sezon 1.). Ale Aaron Tveit zalicza się do mojego Top 12 mężów (istniejących naprawdę; zrobię o tym kiedyś oddzielny post). Ten program powinien skończyć się na pierwszej serii, dalej to niepotrzebne przeciąganie. Gdy tylko włączyłam drugi sezon, nie znalazłam tam już tego czegoś co urzekło mnie w poprzednim.

Do ostatniej grupy należą te programy, które zostawiłam po dłuższym oglądaniu.

❉ "Teoria wielkiego podrywu/wybuchu" ("The big bang theory") (koniec 7. sezonu). Byłam bardzo zżyta z serialem, bohaterami, bardzo mnie ciekawił i śmieszył. Ale po pewnym czasie zrobił się nudny i pisany na siłę.
W przypadku "American horror story" (sezon 3.) to każda seria jest oddzielną historią. "Murder house" mi się podobał, "Asylum" było chore, a "Coven" trochę irytujący. Odpuściłam sobie "Freak show", teraz wychodzi "Hotel", ale bez Jessici Lange to już nie będzie to samo.
❉ "Doctora Who" (sezon 4.) lubiłam, głównie ze względu na podróżowanie w czasie. Być może jeszcze kiedyś wrócę do niego, szczególnie dlatego, że nie doszłam jeszcze do kolejnych odcinków z Rose, a to chyba była moja ulubiona towarzyszka Doktora.
Ostatnio porzuconym przeze mnie serialem jest "Nastoletni wilkołak" ("Teen wolf") (sezon 5.). Wynika to głównie z bardzo długiej przerwy między sezonami, zapomniałam o co chodziło, straciłam całe zainteresowanie tym serialem. Od pierwszego odcinka kibicowałam Stydii, a potem pojawiła się Malia i wszystko zepsuła, łącznie z przyjemnością oglądania "Teen wolfa" :(.


Myślę, że to już wszystko. 19 seriali. Zastanawiam się, kiedy mi się tyle tego nazbierało. :D
Co o tym myślicie? Czy jest w śród nich serial, który powinnam jednak kontynuować?

6 komentarzy:

  1. Też kilka z powyższych seriali porzuciłam i jednak nie mam zamiaru ich kontynuować. :)

    oliviaczyta.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  2. O żadnym serialu nie słyszałam.
    Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  3. Nie jestem ogromną fanką seriali. Myślę, że takich naprawdę dobrych, przy których się wciągnęłam, obejrzałam od końca do początku można policzyć na palcach jednej ręki.
    Ja pamiętam, że porzuciłam M jak Miłość (nie wiem dokładnie kiedy, ale trochę przed śmiercią Hanki Moskowiak xD) i Tajemny krąg o którym mówisz na początku (bo był po prostu nudny, aktorzy grali drętwo, myślałam, że się rozwinie i dlatego pooglądałam z 4 odcinki, ale nic z tego).

    http://lekturia.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  4. Nie byłam zadowolona z tego, że anulowano "Tajemny krąg". W ogóle nie lubię takiego anulowania serialu, bo kiedy już się wciągnę w fabułę, a tu nagle okazuje się, że następnego sezonu nie będzie to jestem naprawdę zła ;/
    Reign wciąga i urzeka klimatem, chociaż to raczej nie jest serial historyczny to mi się podobał, ale racja Maria i Conde w którymś momencie zaczęli irytować.
    Jessica Lange była praktycznie powodem dla którego oglądalam ten serial, po trzecim sezonie sobie odpuściłam :D
    O serialach mogłabym pisać i pisać :D Pozdrawiam!
    Ich perspektywy

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A czytałaś książki "Tajemny krąg" na podstawie których jest serial?

      Usuń
    2. Czytałam tylko pierwszy tom i to dawno temu, pamiętam, że mi się podobała. Gdybym ją teraz przeczytała to nie wiem jaka byłaby moja ocena :D

      Usuń